Angielski dla leniwych – recenzja

Angielski dla leniwych - recenzja

Kilka dni do wakacji, a ja urywam się z angielskim… Moje dzieciaki powiedziałyby „Pani Paulino, ale przecież…!!!” Ale jednak. Ja uważam, że wakacje to najlepszy czas, by coś dla siebie zrobić, by czegoś się nauczyć. Ja na przykład rok temu zaczęłam moją przygodę z francuskim. I nie ma się co oszukiwać – nie umiem zbyt wiele zrozumieć, gdy ktoś do mnie mówi, bo to naprawdę trudny język, ale potrafię dużo przetłumaczyć (ćwiczę na etykietkach w sklepach). Długa droga przede mą, ale satysfakcja jest nieziemska.

Angielski dla leniwych – recenzja

Jako nauczyciel angielskiego, bardzo często spotykam się z potrzebą szybkiego opanowania języka. Niezależnie, czy to osoba, która aplikuje do pracy i ma dosłownie miesiąc, na odświeżenie pamięci, czy maturzysta, który za późno się zorientował, czy uczeń klasy czwartej, który w maju odkrył, że cholera… chyba jest w dupie. Wszystko się da, ale do tego potrzeba dyscypliny, samozaparcia i czasami cudotwórcy.

Mam przed sobą książkę „Angielski dla leniwych”, którą zamierzam sama skończyć. To tak, jak z prawem jazdy. Dobrze jest co jakiś czas przypomnieć sobie teorię, bo wpadamy niestety w rutynę, która nie jest dobra, dla naszych głów. Tu zaczynamy od podstaw: od zdania. Podmiot, orzeczenie, dopełnienie. Dalej czeka na nas rzeczownik, z czasem czasownik i przymiotnik w towarzystwie przysłówka. Są i czasy – te przeklęte czasy. Strona bierna, mowa zależna, okresy warunkowe, kilka innych spraw i… tyle! Czy to wystarczy? No jeśli chcesz zawodowo zajmować się tłumaczeniem lub pisaniem po angielsku – pewnie nie. Ale jeśli chcesz mieć opanowaną podstawę, a nawet trochę więcej, na tyle, by komunikować się w tym języku, to to idealny zestaw ćwiczeń i informacji. Całość podana jest w przystępny sposób, w prostym języku. Ja rozumiem, że dla niektórych są to informacje totalnie proste, ale nadal podtrzymuję swoje zdanie – co jakiś czas należy przypomnieć sobie o podstawach.

Podręcznik jest świetny. Podaje to, co najistotniejsze plus wyjaśnia te zagadnienia w sposób ciekawy, prosty i – mam nadzieję, skuteczny. Sprawdzę jego „działanie” na moich dorosłych uczniach, którzy planują w szybki sposób opanować język, najlepiej w dwa dni, góra trzy.

Tagi: Angielski dla leniwych – recenzja, książki recenzja, recenzje książek, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, blog recenzencki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad