Luba Winogradowa – Snajperki – recenzja

Luba Winogradowa - Snajperki - recenzja

Eleanor Roosvelt zapytała Ludmiłę Pawliczenko jak mogła, będąc kobietą, strzelać na froncie do Niemców, widząc ich twarze. Pawliczenko odpadła, że widziała, jak ginie jej mąż, jak ginie jej dziecko…

Luba Winogradowa – Snajperki – recenzja

Zoja Kosmodiemianska, na chwilę przed egzekucją (po schwytaniu została powieszona) krzyczała, że nieważne ilu powieszą, wszystkich i tak nie wyłapią.

Nazywane były „szlachetnymi córkami”, które porzuciły wszystko i weszły do Armii Czerwonej, by bronić ojczyznę. Snajperki.

Podczas działań II wojny światowej nie było ważne, czy to kobieta, dziecko, czy mężczyzna. Każdy, kto umiał trzymać karabin, organizować grupy, pomagać, robić COKOLWIEK, stawał się żołnierzem. Nasza historia dość sowicie pokryta jest krwią dzieci, które obdarte z dzieciństwa, ginęły jedno po drugim. Najwięcej kobiet na front wysłał Związek Radziecki.

Kobiety bardzo mocno były „związane” z wojną nie tylko w Armii Czerwonej, ale i każdej innej. Pracowały w fabrykach, kierowane były do obrony cywilnej, zajmowały się sprawami medycznymi, ale gdy w 1941 roku Niemcy zaatakowali ZSRR, kobiety masowo zaczęły zgłaszać się do armii. Jedne dlatego, że obudziła się w nich chęć odwetu, zemsty, inne – bo co innego mogły robić. Bezradność zapukała do wielu serc i umysłów.

Obrona Moskwy i Leningradu pochłonęła miliony istnień. Wtedy dowódcy uznali, że ograniczenie roli kobiet, do bycia pielęgniarkami, sekretarkami, telefonistkami, mechanikami, sanitariuszkami i kucharkami to cholerne niedopatrzenie. Pod koniec działań wojennych – kobieta w radzieckiej armii nie dziwiła wcale. W żadnym innym kraju kobiety nie walczyły tak licznie. Wielka Brytania „goniła” czerwonych ze swoimi „Ack Ack Girls”, ale to był niewielki procent.Wojska amerykańskie potajemnie szkoliły garstkę pań w zakresie obsługi działek, a Hitler twierdził, że ich rola to jedynie dzieci-kuchnia-kościół, tym sposobem do 1944 roku nie powołując pań nawet do służb cywilnych.

ZSRR postawiło na kobiety. Ze względu na czynniki historyczne (kobiety rewolucjonistki), ale jak dla mnie, to chodziło tylko o to, by uzupełnić armię, bo straty w początkowych działaniach były ogromne. I tak zaczęły się powołania. Nowa rzeczywistość. Obcięte warkocze, tragiczne warunki, prymitywne sanitariaty, głód, nie zapominając o tym, że poza strzelaniem, trzeba próbować uratować własne życie.

Luba Winogradowa w swojej książce oddaje hołd tym wszystkim kobietom, które były gotowe oddać wszystko, by chronić ojczyznę.

I teraz pytanie: były gotowe, czy po prostu nie widziały sensu w „próbie” normalnego życia, gdy ich ojcowie, bracia, mężowie, kochankowie szli na front i już nigdy z niego nie wracali.

Książka jest ciężka, ale wciąga. Takie historie to nigdy nie jest lekka lektura. Tu ciągle „zawieszasz” się i zastanawiasz jakiego wyboru byś dokonał, byś dokonała. W czasach, w których nie było jednej definicji zła i dobra.

Tagi: Luba Winogradowa – Snajperki – recenzja, książki recenzja, recenzje książek, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, blog recenzencki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad