Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

KSIĄŻKI

Angus Watson – “Czas żelaza”

ON:

Fabryka słów dostarcza ostatnio bardzo dużo ciekawych tytułów, które nie zawsze wpasowują się idealnie w reprezentowany przez nie kanon. Tak jest między innymi z „Czasem żelaza”, który wyszedł spod ręki Angusa Watsona.

Książka Watsona to dość pokaźna cegła, licząca około 800 stron. To dużo szczególnie, że przy naszym wolnym czasie, który musimy podzielić pomiędzy filmy i książki. Trochę bałem się, że utknę gdzieś na początku i potem nie będę miał możliwości dokończenia lektury. Okazało się jednak, że tak nie jest. Wszystko za sprawą sprawnej ręki autora, który to stworzył całkiem zjadliwy świat z trójką niezłych bohaterów głównych, którzy po prostu są z krwi i kości.

Na pierwszy plan wychodzą Dug – zaprawiony w bojach wojak, który chce wieść spokojne życie w armii niejakiego Zadara. Facet stwierdził, że zaciągnięcie się w szeregi jego regimantów da mu złoto i chwałę, a czego może chcieć więcej wojak żyjący w 61 roku przed Chrystusem. Dug ma czterdzieści lat, wie czego spodziewać się po bitwach i w którym miejscu na polu jest szansa na przeżycie. Opuszcza pierwszy szereg, który zawsze przeznaczony jest dla młodych. Oni jeszcze nie wiedzą co to strach i nie wiedzą, czego można spodziewać się w walce. Dug ma też pewną przypadłość – wplątuje się w kłopoty zupełnie przypadkowo. Nie jest tak zawsze, ale podejmowane przez niego decyzje nie zbyt często mają dobry finisz. U bogu Duga stanie Lowa – twarda babka, która wie, jak dzierżyć broń. To wojowniczka, którą zdradzono. Jej problemem jest to, że mało w niej emocji. Nie wiem czy to specjalny zabieg, czy po prostu tak wyszła autorowi ta postać. Ostatnią postacią jest mała dziewczynka – Wiosna, która nie jest do końca tym, kim się wydaje.

Angus Watson wrzucił wojownika z północy i jego towarzyski w wir wydarzeń, które mają miejsce na ziemiach, które tak bardzo chciał podbić Juliusz Cezar. Niewiele wiadomo z tego, co wtedy naprawdę się wydarzyło. Historycy starają się dopowiadać kolejne historie, ale która z nich jest prawdziwa? Autor postanowił, że do realiów historycznych dołoży odrobinę fantasy. Pojawiają się więc ogry, czy też odrobina druidzkiej magii. Przede wszystkim jest tu w diabły walk, rubasznego humoru i seksu.

„Czas żelaza” to solidna pozycja, do wielbicieli mrocznych opowieści, które smakują dobrze, jako lektura do poduszki. Warto się nią zainteresować.