Anna Dziewit-Meller – Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy – recenzja

Anna Dziewit-Meller - Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy - recenzjaZ feminizmem jest tak, że albo się go rozumie, albo używa do wyłącznie swoich celów. Albo praktykujesz go w codziennym życiu, albo przypominasz sobie o nim, kiedy akurat jest taka potrzeba. Mam bardzo daleko do bycia feministką, bo naiwnie wierzę, że doczekam czasów, kiedy ludzie będą po prostu równi – bez względu na płeć, wiek, wyznanie, narodowość, orientację i inne pierdoły.

Anna Dziewit-Meller – Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy – recenzja

Ale lubię historię. Lubię dowiadywać się czegoś więcej o dawnych czasach, niż tylko te oklepane frazesy, które podawane są w szkole. Nie dziwię się wcale, że dzieciaki nie wymieniają historii wśród swoich ulubionych przedmiotów…

Książka Anny Dziewit-Meller „Damy, dziewuchy, dziewczyny” opowiada o „historii w spódnicy”. O kobietach, które nie zostały „wprowadzone” do dziejów Polski, a jednak pokazały, że wiele potrafią. Mamy tu więc dziewczynę z powstania – Henrykę Pustowójtównę, pierwszą kobietę chirurg – Magdalenę Bendzisławską, szpiega – Krystynę Skarbek, poetkę – Marię Komornicką, malarkę – Zofię Stryjeńską. Mamy też Jadwigę Andegaweńską, Izabelę Czartoryską, Marię Skłodowską-Curie, Irenę Sendlerową, Wandę Rutkiewicz – ale te panie znamy.

I tak sobie myślę, że zamiast czytać córkom do poduszki historie disney’owskich księżniczek, można czytać im o tych paniach, które pokazały, że mogą być kimś więcej, niż córką, żoną i matką. Że mogą łączyć te funkcje, z innymi – czasem bardzo ważnymi. Że mogą inspirować i sprawiać, że gdzieś tam na świecie w małej dziewczynce, która ciągle słyszy, że ma być grzeczna, stać prosto, ma mieć czysty zeszyt i absolutnie nie może biegać po kałużach i wspinać się po drzewach, bo dziewczynce nie wypada… że może ona zaprojektuje swoje życie inaczej. Możliwe, że krnąbrnie. Ale po swojemu.

Książka Dziewit-Meller jest świetna. Zabawna, ale i mądrze napisana. Bardzo inspirująca, ciekawa, przypominająca o tych wszystkich kobietach, które sprawiły – mniej lub bardziej, że dziś możemy się uczyć, głosować, a na pytanie „Jaka jest Twoja ulubiona pozycja?” – odpowiedzieć „CEO”.

To będzie świetna książka dla dziewczynek i dziewczyn. Ale też dla chłopaków, szczególnie wtedy, gdy chcemy ich wychować inaczej, niż w ramach „Nie bądź jak baba”.

Polecam!

Tagi: Anna Dziewit-Meller – Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy – recenzja, książki recenzja, recenzje książek, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, blog recenzencki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad