Bone Tomahawk – recenzja

Bone Tomahawk - recenzja

Właściwie to miał być western. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby pewnego wieczora zabierać się akurat za film z tego gatunku, ale tak wyszło. Wybrałam „Bone Tomahawk” – film, który z westernem ma tyle wspólnego, że dzieje się na Dzikim Zachodzie. Reszta, to mięso, krew, gore, który do tego wszystkiego – początkowo jest cholernie nudny! A potem się zaczyna istny horror. Ohydny i krwawy. Brutalny. Idealny!

Jest małe miasteczko, szeryf, kurz i pył. Jest wypas bydła, pani doktor, tajemniczy włóczęga i Indianie, którzy postanawiają uprowadzić kilka osób. I teraz możecie pomyśleć „Po co?”. Opcji jest kilka. Chęć zemsty, możliwość zdobycia okupu, dla funu albo… do zjedzenia. Yup, nasi tubylcy to dzikie plemię kanibali, którzy w swoich jaskiniach mają „spiżarnie” na ludzi. Za zaginionymi rusza „ekipa pościgowa” przy czym nie ma się co łudzić, że wrócą w takim samym składzie.

I tak, jak pisałam – początkowo jest nudno fest! Oczywiście, jest świetny klimat, fajne rozmowy pomiędzy bohaterami, no i Kurt Russel, który urodził się po to, by grać takie role w takich filmach. A potem zaczyna się RZEŹ.

Jest tak potwornie ohydnie, że pewne sceny siedzą mi w głowie do teraz – a obejrzałam ten film kilka tygodni temu. Czy warto go oglądać? Cóż, owszem! Bo mi trochę odczarował ten gatunek, pokazując, że krwawą sieczkę można zrobić wszędzie, tylko trzeba odpowiednio dopasować elementy fabuły, no i mnie mimo wszystko ciekawiło, jak cała ta opowieść się skończy.

To nie jest kino dla widzów o słabych nerwach. To jest kino dla tych, których brzydzi krew, flaczki i bebeszki. Dużo się tu „przelewa”, a nawet dźwięki, które słyszymy, są ohydne i obrzydliwe. Ale to takie miało być. Ten film miał łamać swoją brutalnością i nieokiełznaniem. To coś zupełnie innego, niż te wszystkie „Piły” do kupy wzięte. Ale będę się trzymała tego, że to mimo wszystko dobry kawał kina. I w odróżnieniu do chociażby wspomnianej serii z piłą w tytule, tu jest też element fabuły.

Ps. Nie jedzcie przy tym filmie.
Serio.

Tagi: Bone Tomahawk – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad