ONA:

Odwadniania się przez oczy, dzień 6. Organizm zaczyna błagać o wodę. Rozważam podpięcie się do kroplówki – przecież to nie może być jakoś wybitnie trudne. W domu zabrakło chusteczek higienicznych, papieru toaletowego, papierowych ręczników. Smarkam w zasłony. Szlocham w pościel. Wilk ma mnie dość. Wszyscy mają mnie dość. Ja sama mam siebie dość. Na szczęście tydzień z bajkami się kończy. Dziś kolejny tytuł, którego nie widziałam aż do tej pory. „Mój brat niedźwiedź” to super wzruszająca historia, która mówi o tym, że człowiek jest elementem przyrody na tych samych warunkach, co każdy inny gatunek.

Braci było trzech. Żyli zgodnie z przyjętymi zasadami w indiańskim plemieniu. Niestety, sielankę przerwała tragedia. Jeden z braci podczas zasadzki na niedźwiedzia ginie. Kolejny w ramach zemsty chce zapolować na zwierzaka. Podczas walki również traci życie, tak jak i niedźwiedź. I wtedy dzieje się istna indiańska magia. Dusza chłopaka łączy się z ciałem zwierza. Przestaje być on człowiekiem, a zaczyna być gatunkiem, którego od śmierci brata skrajnie nienawidzi. Ale dzięki temu będzie mógł zobaczyć jak to jest, gdy się stoi po drugiej stronie. W trakcie swoich niedźwiedzich wędrówek poznał małego misiaczka, który z utęsknieniem czeka na swoją mamę. Łączycie już te dwa fakty? Potem spokojnie można zacząć cicho szlochać… Ale trzeba pamiętać również o trzecim z braci. W nim żądza zemsty jest ogromna. Tylko on nie wie, że za niedługo rozpocznie polowanie na własnego brata…

Ta opowieść jest świetną historią, która genialnie zazębia świat ludzi i zwierząt. Osadzenie tematu w dziczy, w lesie, wśród Indian, to kapitalny zabieg. Można zrozumieć dzięki tej bajce czym jest wzajemny szacunek i skoro to my należymy do myślącego gatunku, to przede wszystkim na naszych barkach spoczywa obowiązek dbania o florę i faunę. To również bardzo ciekawy przykład na to, że kwestia „duchowości” i „duszy” nie jest wyłącznie tematem sprzężonym z chrześcijańską religią. Ba! Tu to jest o wiele ciekawiej pokazane przy pomocy świetnych symboli.

„Mój brat niedźwiedź” to kolejna piękna opowieść skierowana przede wszystkim dla dzieci, by uwrażliwić ich na tematy związane ze zwierzętami i naturą. Ja akurat jestem takim dzieckiem, na którego to podziałało wyjątkowo dobrze. I wyjątkowo mocno!

ON:

To, że jesteśmy częścią wielkiego ekosystemu, jest wiadome od naszego pierwszego kroku na tej planecie. Stoimy na szczycie łańcucha pokarmowego i nie chcemy łatwo oddać tego miejsca. Niestety, doprowadziło to do sytuacji, w której coraz mniej mamy szacunku dla Matki Natury. Staramy się robić dobrze tylko samym sobie i nie obchodzi nas to, co będzie się działo z otaczającą nas przyrodą.

Oglądając disneyowską animację pt. „Mój brat niedźwiedź” mamy okazję nie tylko zapoznać się ze wzruszającą historią, ale także zobaczymy jak ludzkie, często płytkie myślenie może doprowadzić do tragedii. Opowieść ta dzieje się gdzieś w zalesionych terenach, gdzie rdzenne plemiona kultywują swoje zwyczaje i wierzenia.

W jednym z plemion żyje Kenai, najmłodszy z trzech braci, którzy wychowywani byli według wierzeń i zasad. Gdy nadchodził czas, każdy młody myśliwy wybierał sobie „swój totem”. To on miał kierować jego zachowaniem. Niestety, wybór pada na niedźwiedzia, co jest mu zupełnie nie w smak. Przecież ktoś taki, jak on wymaga wyjątkowego zwierzaka, na przykład tygrysa. Kiedy bracia wchodzą mu na ambicję, postanawia sam zabić niedźwiedzia, aby pokazać, jak wielkim jest wojownikiem. Jego wypad kończy się tragicznie dla mamy niedźwiedzicy, która pilnowała młodego, oraz dla jednego z braci. To jednak nie wystarcza, by chłopak ochłonął. Nadal stara się zemścić na śmierć, której był tak naprawdę prowodyrem. Jego zaślepienie jest tak duże, że duchy przodków postanawiają zainterweniować w jego sprawie. Tak oto Kenai budzi się w skórze niedźwiedzia, do którego przyczepił się mały samotnie podróżujący misiek.

Twórcy postawili na emocje i trzeba przyznać, że wyszło im to bardzo dobrze. „Mój brat niedźwiedź” jest wzruszający, ma przesłanie i jest bardzo ładnie opowiedziany. Podróż Kenaia przez leśne ostępy skupia się na jego osobie – to podczas niej dojdzie do wielu rzeczy, które wcześniej wydawały mu się bzdurą, a na dodatek odnajdzie swoją nową bratnią duszę. To bardzo wzruszająca animacja i warto chociaż raz ją zobaczyć.