Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

KSIĄŻKI

Elżbieta Cherezińska – „Korona śniegu i krwi”

ON:

Z historią nigdy nie miałem problemów, po prostu uwielbiałem uczyć się o przeszłości. Oczywiście, nie o każdym okresie, ale o tych dla mnie najciekawszych. Wkurzałem się czytając o Polsce szlacheckiej, kiedy to warchoły machały swoimi szabelkami, a jak trzeba było walczyć to podwijali żupan i uciekali gdzie pieprz rośnie. Drżałem pochłaniając opis tego, co działo się na plażach Normandii. Nie przepadałem za starożytnością, średniowiecze było dla mnie takie jakieś dziwaczne. Niby rycerze, a jak przyszło co do czego, to i tak naprawdę okres brudu, smrodu i ubóstwa. Trochę się więc przeraziłem, gdy na moim biurku wylądowała ponad siedmiuset stronicowa „Korona śniegu i krwi” Elżbiety Cherezińskiej. Pomyślałem: „No ładnie, historia w najcięższej postaci”. Okazało się, że tak nie jest.

Gdybym miał zaklasyfikować dzieło polskiej autorki, to najbliżej było by mu do historycznego political-fiction z baśniowymi elementami. Wiem jak to brzmi, ale tak właśnie jest. Przez 750 stron odbędziemy praktycznie 43 letnią podróż po dziejach Polski i nie tylko, która nasycona jest elementami fantastycznymi i fikcją historyczną. Trzeba przyznać, że zadanie domowe pani Cherezińska odrobiła naprawdę dobrze i konia z rzędem kto wyłapie wszystkie „fałszywe” drobiazgi. Co ciekawe, tę hybrydę czyta się całkiem dobrze. Trzeba się skupić na fabule, bo zgubić wątki można bardzo łatwo. Na szczęście nie trzeba, jak w przypadku innych „cegieł”, notować wszystkiego na kartce.

Autorka bardzo zgrabnie porusza się po realiach historycznych i wkłada w książkę po trochę wszystkiego. Mamy intrygi, bitwy i mordy. Język powieści jest przystępny, wyważony. Nie ma tutaj wydumanej stylizacji, która doprowadza do szewskiej pasji, to słownictwo, z którym poradzi sobie każdy. Budowa rozdziałów przypomina trochę tą martnowską, skupia się więc na jednej postaci i wydarzeniach toczących się wokół niej. Ponieważ opisywane przez Cherezińską czasy były mroczne i pełne niedowiedzeń, to można było sobie pozwolić na swoistą zabawę tą wspomnianą na początku fantastyczną konwencją. Dlatego poza mieczami pojawiają się uroki i czary. Zabobony nie biorą się z powietrza, są częścią naszego życia, naszej codzienności.

A o czym tak naprawdę opowiada „Korona śniegu i krwi”? O Polsce po Rozbiciu Dzielnicowym, o władającym Bolesławie, który stara się przygotować do objęcia „korony” swojego bratanka Przemysława II. Młody, jeszcze nie opierzony książę, musi się wiele nauczyć, a trzeba przyznać, że szkoła, jaką przyjdzie mu przejść, nie będzie łatwa i przyjemna, i różni się bardzo od jego oczekiwań. W końcu te 43 opisywane lata to dość długa droga, która nie musi być tak bardzo łatwa.

Jeśli na lekcjach historii nie spaliście, tylko z zapartym tchem wsłuchiwaliście się w opowieści o rycerzach, zabobonach, znachorach i innych mniej lub bardziej prawdziwych stworach, to książka Cherezińskiej będzie dla Was idealnym czytadłem.