Foo Fighters. Backand forth – recenzja

Foo Fighters. Backand forth - recenzja1

Obejrzałam dokument tak dobry, tak ciekawy i wciągający, że postanowiłam o nim tu napisać. Jest dostępny na Netflixie, który przepełniony jest kapitalnymi filmami tego typu, ale mam wrażenie, że dokopałam się do perełki. I to dokument muzyczny! O jednym z moich ulubionych zespołów! I nawet przerwałam czytanie książki, która mnie pochłonęła, żeby obejrzeć i napisać.

Foo Fighters. Backand forth – recenzja

No dobra, już dość owijania w bawełnę. „Foo Fighters. Backand forth”.

1987 – powstane Nirvana. Ładni chłopcy drący mordy, flanelowe koszule, garaż na całego.
1991 – gigantyczny sukces. Na rynku muzycznym pojawia się album „Nevermind”, a zespół staje się mega popularny. Nagrody, hajs, miliony fanów, koncerty.
1992 – Cobain żeni się z Courtney Love. Pojawia się „zmęczenie”. Na świecie pojawia się córka Kurta. Nirvana gra jeden z najważniejszych koncertów w historii muzyki rockowej.
1993 – zespół występuje w MTV Unplugged.
1994 – trasa koncertowa – przerwana. Cobain za bardzo miksuje w Rzymie, znajdują go nieprzytomnego w hotelu. Pozostałą część trasy zostaje odwołana. Kurt jest mocni uzależniony od heroiny. Godzi się na odwyk, ale po kilku dniach ucieka z niego.

Historia Nirvany kończy się 5 kwietnia 1994, kiedy to Cobain popełnia samobójstwo.

Zaczyna się coś nowego. Perkusista Nirvany, pierońsko utalentowany Dave Grohl absolutnie nie ma zamiaru kończyć z muzyką. Jeszcze w czasach Nirvany nagrywa pod pseudonimem kasetę, która jest „zalążkiem” FF. Z szacunku do Kurta i Krista – nie chce być już bębniarzem. Ale nie chce też rozmyślać co mogło się wydarzyć. Ściąga ludzi. Dopełnia grupę. Foo Fighters gra swoją pierwszą trasę w 1995 roku, bez przerwy próbując zwalczyć łatkę „zespołu, który powstał po Nirvanie”. W filmie jest to bardzo szczegółowo pokazane.

Dokument jest po prostu świetny. To tak klasyczny rock, taki – jaki ma być. Bez sampli, za to z garażowym graniem. Z darciem mord, z upadkami, problemami, ćpaniem i chlaniem, co finalnie zostało zastąpione zabawami z dziećmi i kolacjami z winem. Świetni muzycy, rewelacyjna historia, kawał dobrego grania.

To taka trochę historia muzyki, która musi spełniać pewne warunki, by być autentyczna. Foo Fighters nie musi się wstydzić. Są świetni. Z każdym rokiem lepsi.

Tagi: Foo Fighters. Backand forth – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad