Bruce Dickinson – Do czego służy ten przycisk? – recenzja

Bruce Dickinson - Do czego służy ten przycisk? - recenzja1

Mam taką „wewnętrzną” listę osób, które mi imponują. Pod różnymi względami. I nie ma na tej liście Freddiego Mercury’ego, którego kocham, ale jest inny rockman. No właśnie. Czy on jest jeszcze gwiazdą rocka, ikoną, bogiem, który dał nam heavy metal, czy to cwany biznesmen, który perfekcyjnie wykorzystał swoją szansę, który ma gigantyczną charyzmę i już na zawsze stanie się częścią historii muzyki, a przy okazji i innych rzeczy.

Up the Irons. Bruce Dickinson!

Bruce Dickinson – Do czego służy ten przycisk? – recenzja

Dickinson zaskakuje sukcesywnie od wielu lat. Gwiazda rocka, która „dorabia” jako pilot, biznesmen, mówca, szermierz. Autor książek. Rocznik ’58. Facet przeciętnej urody, chociaż muszę przyznać, że wraz z wiekiem nabiera pewnej elegancji. Człowiek, którego głos są w stanie rozpoznać wszyscy. Syrena alarmowa heavy metalu.

W swojej autobiografii „Do czego służy ten przycisk?” pisze nie tylko o swojej karierze muzycznej, ale fani Iron Maiden powinni być zadowoleni. Sporo tu ciekawostek i historii, które jeszcze nie są wyświechtane. Człowiek renesansu, buntownik, artysta, ale i przy tym wszystkim biznesmen, który umie liczyć.

Pisze bardzo konkretnie. Czasem brakuje tu „emocji”, ale podejrzewam, że takim, jak On po prostu szkoda czasu na zbędne przymiotniki i przysłówki. Nie ma problemu, by pisać o sprawach ciężkich, ale robi to lekko. To sprawia, że łatwiej o tym wszystkim myśleć. Dla siebie zostawia sferę prywatną – wielki szacunek, ale dość otwarcie skupia się na tym, co robi dobrze. Co ważne: o błędach też pisze. Żeby nie było zbyt różowo. I mimo tego, że coraz częściej do „muzyka” i „pilota” dokłada się „mówca motywacyjny” – on to robi w bardzo fajny sposób. Bez tych popieprzonych afirmacji, a wręcz na konkretnych przykładach. Potem pisze o swojej walce z nowotworem. Ta książka ma sens.

Inspiracja – tak, to jest Bruce. Człowiek, który z hobby zrobił swoją pracę, a potem znalazł kolejne i czasem się w to bawi, bo lubi. Tak trzeba żyć. Frontman, lider, sześćdziesięciolatek, który swoją werwą i powerem mógłby obdzielić wielu młodszych.

Człowiek, który mierzy wysoko i realizuje swoje cele. Wytrwały, konsekwentny. Pisze lekko i z niezłym dowcipem. Idealnie dawkuje to, co istotne, ciekawe, wciągające. To nie jest biografia zespołu. To biografia – ba – autobiografia człowieka, który realizuje swoje marzenia.

Tagi: Bruce Dickinson – Do czego służy ten przycisk? – recenzja, książki recenzja, recenzje książek, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, blog recenzencki

Autor: Marudy

Podziel się postem
468 ad