Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

FILMY

Lethal Weapon 3

ONA:

Trzecia część przygód niepokornych gliniarzy, to prawdziwa petarda. Moim zdaniem z całej serii jest najlepsza, bo elementy sensacyjno-kryminalne i komediowe są wyważone w świetny sposób. Ciągle coś tu się dzieje. Poza tym, ponownie pojawia się Leo Getz (Joe Pesci) i mamy w obsadzie piękną i bardzo dobrze wyszkoloną panią sierżant, Lornę Cole (Rene Russo), która wpadnie w oko Martinowi. Tym razem tłem do opowieści będzie kradzież broni z policyjnych magazynów oraz to, że Roger odlicza ostatnie dniówki do upragnionej emerytury…

Wydawać by się mogło, że nic nie jest w stanie zburzyć spokojnego i zarazem ostatniego tygodnia na służbie. Roger marzy już o tym. Chce znaleźć czas na hobby, chce sprzedać dom i wreszcie wieść spokojne, wręcz nudne życie. Ale mając takiego nieobliczalnego partnera, nie ma na to szans. Martin ma bardzo specyficzne podejście do swojej pracy, ale co by nie mówić – jest skuteczny. Ostatnie dni na służbie wcale nie będą takie proste i łatwe… Szczególnie, że z magazynu policyjnego ginie broń, miastem zaczyna rządzić gang, do którego należą też młodzi, a on sam w akcji zabija przyjaciela swojego syna… A co się dzieje u Martina? Zdaje się, że jego głównym celem jest po pierwsze: rzucenie palenia, po drugie: uprzykrzenie partnerowi ostatnich dni w pracy do granic przyzwoitości, a po trzecie: wbicie zębów w apetyczną panią z wydziału wewnętrznego.

Tak jak wspomniałam – ta część dla mnie jest prawdziwą petardą. Akcji i śmiechu jest tu multum i mimo bardzo tandetnego wykonania, bo niestety „Zabójcza broń” pod tym względem jest straszna, ogląda się to przyjemnie. Widać na tych filmach czas oraz to, jak bardzo kinematografia „sensacyjna” się zmieniła. Ale w towarzystwie tych dwóch gliniarzy spędza się wyjątkowe chwile.

Jutro część ostatnia. Czyli łatwo się domyśleć, że Roger będzie miał trudności z przejściem na emeryturę…

ON:

„Zabójcza broń 3” była filmem, który widziałem w kinie legalnie. Bez żadnego kombinowania. Po prostu kupiłem sobie bilet i poszedłem na seans. Czego chcieć więcej? Pamiętam kino, w którym widziałem to dzieło, pamiętam plakat i stary, zamszowy fotel koloru burgundu.

W tym tygodniu przypominamy sobie klasyczną serię z Gibsonem i Gloverem w rolach głównych. Po drugiej części postanowiono pójść za ciosem i dać kolejną szansę temu duetowi. Pomysł był przedni, ponieważ ponownie nie spoczęli na laurach i naprawdę dali z siebie wszystko. Rzadko zdarza się, że kolejne części są jeszcze lepsze, niż pierwowzór, a w przypadku „Zabójczej broni” tak właśnie jest.

Martin Riggs jest jeszcze bardziej szalony i zwariowany, ale pozbył się samobójczych zapędów, co nie znaczy, że nie działa brawurowo i czasem bardzo chaotycznie. Roger Murtaugh nadal myśli o emeryturze, ale nie jest mu dane doczekać do niej w spokoju. Na całe szczęście twórcy nie zrezygnowali z postaci Leo Getza, który nadaje całemu dziełu niesamowitego klimatu. Szurnięty księgowy zajmuje się teraz handlem nieruchomościami. Zmienił też image na bardziej frywolny, czyli utlenił włosy i przekuł sobie ucho.

Dwaj gliniarze trafiają na nietypowy transport broni. Po pierwsze składa się on z pistoletów i karabinów, które kiedyś były w magazynach policyjnych, i które przekazano do zniszczenia, po drugie we wszystkich znajdowała się amunicja nowego typu. Pociski praktycznie przeciwpancerne, które z łatwością przebijają kamizelkę kuloodporną. Nazwano je „pieszczotliwie” zabójcami glin. W tym samym czasie na komendzie pojawia się niejaka Lorna Cole. Seksowna pani sierżant pracuje w wydziale wewnętrznym i stara się rozwiązać kilka dość nietypowych spraw, które prowadzą do byłych glin, facetów, którzy porzucili drogę prawości na rzecz łamania prawa. Początkowa niechęć Martina do Lorny przeradza się w bardzo gorące uczucie. Po prostu lądują w łóżku. Oczywiście nie może zabraknąć perypetii Rogera i jego rodziny, która to potrafi doprowadzić do szału. Jest śmiesznie, jest akcja. Czego chcieć więcej?

Mija 23 lata od premiery trzeciej części „Zabójczej Broni”. Przez 23 lata film ten nic, a nic się nie zestarzał. Nadal bawi, nadal trzyma w napięciu i nadal daje porządną dawkę niezłej rozrywki. Jeszcze lepsze jest to, że produkcja ta wygrywa z niejednym współczesnym filmem sensacyjnym, w którym po prostu brak charakterystycznych i wyraźnych postaci, a akcja ciągnie się jak flaki z olejem. Jeśli łyknęliście dwie poprzednie części, to trzecia jest pozycją obowiązkową.