Piekielna głębia – recenzja

Piekielna głębia - recenzja1

„Piekielną głębię” obejrzałam przypadkiem. Jakoś już od dawna nie panuję nad tym, co nowego grają w kinach, więc tym bardziej nie widzę sensu w oglądaniu filmu sprzed prawie dwóch dekad.

A potem okazało się, że gra tu Samuel L. Jackson. I są jakieś zmodyfikowane rekiny. Jakieś eksperymenty, rzeczy. To musi być dobre!

I że niedługo pojawia się kolejna część.

No to pchajmy to!

Piekielna głębia – recenzja

Zatem mamy naukowców, którzy niby robią prozdrowotne eksperymenty na rekinach, które mają dać lek, na choroby zżerające ludzkość. A gówno! Naukowcy pod przykrywką prozdrowotnych eksperymentów na rekinach bawią się ich kodem genetycznym tak długo, dopóki zwierzęta nie postanawiają pobawić się w gatunek nadrzędny. Rekiny są po prostu mocno wkurwione. I głodne. Czyli coś jak ja teraz.

I wiecie co? To było naprawdę coś mega! Chwilę wcześniej obejrzałam tę przynudnawą „Anihilację”, więc wszystko z chociażby odrobiną akcji było super. A akcji w „Deep Blue Sea” było ogrom! Tu jest wszystko! Wielkie zęby rekinów, wściekły Jackson, odgryzione ręce, absolutny brak sensu oraz tragiczne efekty specjalne, ale jak to wszystko ciekawi! Radości było w opór!

To jest idealny film, kiedy wracasz styrany po robocie do domu i chcesz tylko zająć głowę. Prosty, zabawny, angażujący, To jest film na miarę potrzeb pracoholików!

I już czekam i przebieram nogami na myśl o kolejnej części.

Tagi: Piekielna głębia – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad