Black Panther – recenzja

Black Panther - recenzja1

Właściwie powinnam teraz siedzieć i pisać recenzję „Wojny bez granic”, która nie dość, że wbiła mnie w fotel, to jeszcze doprowadziła DWA RAZY do płaczu, ale niech będzie – nadrobiłam zaległości i teraz czas na „Czarną panterę”.

Black Panther – recenzja

Mam pewną teorię. Filmy z nowymi superbohaterami podobają mi się dużo bardziej, niż te z bohaterami – nazwijmy to – oklepanymi. Na Iron Mana patrzeć już nie mogę. Nowy Spider-man jest spoko, ale ileż można… Kapitan Ameryka? Ładnie mu w tej brodzie, ale on jest dla mnie kompletnie niecharakterny. Co innego taki Deadpool, Dr Strange, nawet Ant-man! I teraz… T’Challa. Ależ mi się ta Czarna pantera podobała!

Zachwycił mnie przede wszystkim klimat, egzotyka, coś zupełnie innego, ciekawego. Plus ta część jest szalenie zaskakująca, jeśli chodzi o typowe dla superbohaterksiego kina. Bez zbędnego wchodzenia w fabułę – mam wrażenie, że jest zupełnie inaczej i to jest super!

Poza tym mamy tu przepiękne widoczki, fajnych bohaterów, trochę więcej „faktów” dotyczących całego uniwersum. Bardzo mocno poruszyło moim serduszkiem kilka scen, plus ciągle „czułam” obecność i wpływ „Króla Lwa” na to dzieło. Jest tu też pewna ponadczasowa prawda bez – wybaczcie wulgaryzm – bez zbędnego pierdolenia. Pewne rzeczy trzeba robić. T’Challa, po tym, jak jego ojciec został zamordowany, staje się Czarną Panterą i postanawia zawalczyć o to, co dla, dla jego ludu – ważne i ponadczasowe.

Najbardziej jednak uwiodła mnie scenografia, historia, która ma w sobie dużo egzotyki, dużo „plemienności” – zwyczajów, obrzędów, które dla mnie są zupełnie nieznane, ale lubię się uczyć, więc zawsze to coś nowego, nawet, jeśli to fikcja.

I okej, z góry poszły teksty, że ten film musiał powstać, bo poprawność polityczna, bo to już najwyższy czas na czarnego superbohatera, a ja dodam, że dla mnie nie liczy się kolor, religia, orientacja, kraj pochodzenia. Ja po prostu już nie mogę wytrzymać, gdy widzę Iron Mana, więc KAŻDA zmiana jest dla mnie dobra.

Poza tym – jaram się silnymi kobietami w tym filmie.

Mocne zaskoczenie, świetna oprawa, fajna historia. Kino superbohaterskie z przesłaniem.

Tagi: Black Panther – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Marudy

Podziel się postem
468 ad