ON:
W tym tygodniu nadganiam trochę zaległości książkowych. Na naszych półkach każdego dnia pojawiają się nowe tytuły, a my staramy się czytać, gdy tylko się da. Ja sam ostatnio rozkochałem się w e-bookach. Powód jest tak naprawdę jeden. Mogę czytać wieczorem lub w nocy, czasem nad ranem, gdy ucieknie mi sen. To naprawdę świetna sprawa.
Uniwersum Metro 2033 kojarzy mi się przede wszystkim z prozą rosyjską, ale Insignis zadbało o to, aby polski fan miał też coś z tej apokalipsy, aby pojawiły się w niej rodzime elementy. Ja sam zagrywałem się w konsolowe „Metro 2033” oraz „Metro: Last Night” oraz przeczytałem obie książki Glukhovsky’ego. W pewnym momencie książki z tego uniwersum zaczęły pojawiać się z tak dużą częstotliwością, że ciężko było mi nadążyć je kupować, a współpraca z Insignisem nie należy do najprostszych. Czytaj: do tej pory nie udało nam się do nich dobić. Nie oznacza to, że się na siebie obrażamy, o nie. Każdego dnia śledzę ich Instagrama i inne sociale, bowiem lubię być „na czasie”. Gdy dowiedziałem się, że Robert J. Szmidt zabiera się za książkę ze świata Metra, która będzie działa się w Polsce, czekałem z niecierpliwością. Nareszcie nadszedł ten dzień, w którym na moim czytniku pojawił się e-book. Po całym dniu wylądowałem w łóżku i zabrałem się zaczytanie. Pomimo tego, że padałem na pysk i była już praktycznie pierwsza w nocy, przeczytałem pierwsze 50 stron. Gdy przebudziłem się nad ranem chwilę po 4-tej znów zabrałem się za czytanie. Potem dokańczałem ten tytuł przez kilka dni. Wszystko przez to, że zmęczenie organizmu nie pozwalało mi na komfortową lekturę. W końcu jednak się udało. Mogę powiedzieć, że „Otchłań” Szmidta to jedna z najlepszych książek z Uniwersum Metro 2033. Wpływ na to mają dwie rzeczy. Postać głównego bohatera oraz styl, którym posługuje się autor.
Wrocław. Podziemia miasta po „wielkim wybuchu” przypominają to, co znamy z książek Glukhovsky’ego. Szmidt dodał jednak coś od siebie, okrasił całą opowieść polskimi „smaczkami”. Poza zniszczonymi strefami, mutantami, przerośniętą roślinnością mamy też enklawy rządzone przez „czarnych w sukienkach” oraz przez „kiboli”. W jednej z grup żyje Nauczyciel, mężczyzna w sile wieku, który pamięta czasy sprzed katastrofy. Opiekuje się on dzieciakami, uczy ich historii, czytania i pisania. W enklawie mieszka wraz ze swoim upośledzonym synem. Nauczyciel to mężczyzna z przeszłością. Jego twarz znaczą tatuaże, a w oczach i ruchach można wyczuć pewne napięcie, ciągłą czujność. Nauczyciel nie daje jednak po sobie poznać, że może być osobą groźną, mogącą skrzywdzić lub zabić innego mieszkańca podziemi.
Enklawą rządzi młody o ksywce Biały. To przywódca zły. Ma charyzmę, jego ludzie go słuchają, ale on sam nie słucha innych. Dość szybko dojdziemy do tego, że ten koleś to kretyn, który nie rozumie wielu rzeczy. Na początku książki ginie jego ukochana. Zostaje rozerwana na pół przez psopodobną bestię. Chłopak za ten wypadek wini Nauczyciela, bowiem to on odpowiadał, za przygotowanie pułapek i odpowiednie zabezpieczenie sprzętu. Tak naprawdę czytelnik wie, że do śmierci dziewczyny doprowadziła jej brawura i głupota, ale widać, że Biały szuka winnego całego zajścia. Kara dla „mędrca” byłaby tylko jedna, ale udało mu się od niej wyłkać. Wiedział jednak, że od teraz nic już nie będzie takie, jak dawniej. Postanawia więc brać nogi za pas. Problem jest tylko jeden: jak niepostrzeżenie opuścić enklawę? Na pomoc przychodzi Kowal, sąsiad Nauczyciela. W tym miejscu warto przerwać fabułę, bowiem intryga utkana przez autora jest bardzo skrupulatnie przygotowana i szkoda abym zdradził zbyt wiele jej szczegółów.
Nie wiem jak innym czytelnikom, ale mi postać Nauczyciela od razu powiązała się ze stylizowanym zdjęciem autora, które znajduje się na okładce „Otchłani”. Robert J. Szmidt byłby idealnym Pamiętającym. Dla mnie to fajny zabieg, bo lubię sobie wyobrażać głównych bohaterów książek, które czytam, a w tym przypadku wydawca przyszedł mi z pomocą.
„Otchłań” to książka drogi, podróży podziemnymi tunelami i skażoną strefą powyżej. To także opowieść o utraconych przez człowieka wartościach, które pielęgnowane są już tylko przez nielicznych. Przede wszystkim jednak to powieść akcji, przepełniona adrenaliną. Jest napisana w taki sposób, że od początku do końca trzymamy kciuki za Nauczyciela, bowiem wydaje się nam, że to on jest głosem rozsądku w tych podziemnych tunelach. Dla fanów „Metra 2033” książka Pana Szmidta jest pozycją obowiązkową.
