Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner KSIĄŻKI RECENZJA

Jakub Ćwiek – Drobinki nieśmiertelności – recenzja

Jakub Ćwiek - Drobinki nieśmiertelności - recenzja1

Każde miejsce i każda rzecz ma swoją historię. Czasem zdarza się, że ma ona znaczenie tylko dla wybranych, tych, którzy są sentymentalnie z nią związani. Kiedy zabierałem się za „Drobinki nieśmiertelności” Jakuba Ćwieka nie wiedziałem, czego mam oczekiwać po jego książce. Wstęp mocno podkreślał, że nie jest to podróż przez Amerykę jaką znamy, to historia miejsc i rzeczy, które mogły się wydarzyć „nigdy” lub mieć miejsce „zawsze”.

Jakub Ćwiek – Drobinki nieśmiertelności – recenzja

Przerzucając kolejne kartki, dopłynąłem do miejsca, w którym nie byłem bardzo dawno, a jakie odkryłem dzięki Gaimanowi. Ćwiek jest chyba pierwszym autorem, którego niefantastyczna książka jest tak bardzo fantastyczna jak opowieści ojca „Sandmana”. To trochę sentymentalna podróż do „Nigdziebądź”, którego nie ma w naszym świecie, ale może znajdować się gdzieś tam w cieniu, gdy tylko zmrużymy odpowiednio mocno oczy. Ja nie musiałem ich zamykać, by zobaczyć coś, czego dawno nie widziałem. Tak właśnie opowiada się współczesne bajki dla dorosłych. Nie musi być w nich potworów i zbyt dużej dawki grozy. Legendy powstają z niedopowiedzeń i mają swoje podwaliny w naszych fobiach i strachach, w naszych pragnieniach oraz marzeniach.

Jakub Ćwiek zebrał garść zupełnie przypadkowych scen ze swojego życia i nadał im nową formę, kształt przepełniony popkulturowym znaczeniem, bajaniem, które można usłyszeć w przydrożnych barach lub podsłuchać na parkingu, paląc kolejnego Marlboro, a gorzki dym zapijając Millerem. Z wyłapanych kawałków rzeczywistości powstała sieć, która wciąga na 4 godziny. Mi właśnie tyle zajęło poznanie wszystkich jej elementów.

Wszystko zaczęło się od schodów wykutych w skale, a następnie kolejne schody prowadzą nas do wspominek o „Włoskim Ogierze”, który ćwiczył w chłodni. Nie mogło zabraknąć tutaj opowieści o trupach, które na dzikim zachodzie mogły być tak samo zabójcze jak teraz. Gdy czytałem o Bonobo Jonesie, miałem przed oczami wszystkie te miejsca, które zostały zapomniane przez swoich „wyznawców”. Jest z nimi trochę jak z „Amerykańskimi Bogami”, którzy bez modlitwy odchodzą w zapomnienie. Czy wystarczy podpis legendy na barze, by lokal utrzymał się na wieki? We wszystkich opowieściach z „Drobinek nieśmiertelności” wypływa Ameryka, ta popkulturowa i ta ideologiczna. Ćwiek nie bał się jej ubarwić, podkręcić i doprawić. Jej smak jest słodki, gorzki, słony. Dodatkowo świetnie widać w nich schowane ikony, które dla każdego będą inne. Czytając o Johnie Waynie, widziałem przed sobą Ennisowego „Preachera” odpalającego papierosa zapalniczką z napisem „Fuck Communism”. Bonobo zaś był dla mnie takim wzorem Eastwooda z “Gran Torino” – twardy, z zasadami, dumny Amerykanin.

„Drobinki nieśmiertelności” to także rozprawienie się z pewnymi stereotypami, które są nam tak bardzo znane. Pokazują, że szufladkowanie osób nie zawsze wychodzi na dobre, pewne wydarzenia są nieuniknione, a niektóre historie nigdy nie zostaną opowiedziane do końca.

Krótkie formy, którymi posłużył się autor, wyszły „Drobinkom” na dobre. Nie mamy bowiem poczucia przesytu, a każda kolejna, rozgrywająca się w innym Stanie opowieść fascynuje na nowo i sprawia, że z ciekawością przewracamy karty opowieści i zastanawiamy się, czy wreszcie pojawi się tu jakiś potwór. Ostatecznie okazuje się, że potworami jesteśmy my sami, dramaty są dla nas nie do przeżycia i z trudem dajemy sobie z nimi radę, a zasady i reguły starzeją się wraz z nami samymi.

Każdy z nas ma w sobie kawałek dziecka, taką odrobinę, jaka budzi się w nas na skutek jakiegoś impulsu. Dla każdego ten ‘impuls’ może oznaczać co innego. Dla mnie była nim lektura „Drobinek nieśmiertelności”. Obudziły one we mnie tego nastolatka z głową pełną marzeń i oczekiwań od świata, który do każdego miejsca i rzeczy potrafił dopisać niesamowitą opowieść.

Tagi: Drobinki nieśmiertelności, książki recenzja, recenzje książek, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, blog recenzencki

[buybox-widget category=”book” ean=”9788365836168″]