Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

KOMIKSY

Rork

ON:

Cholera, ciężko zabrać się za opisanie komiksu, który jest arcydziełem pod względem graficznym i fabularnym. Jest to opowieść jaka przyprawiała mnie o dreszcze, gdy czytałem ją pierwszy raz. Przyprawia o gęsią skórkę nawet teraz, kiedy po wielu latach sięgam po pierwszy zeszyt tej niesamowitej historii. Niech za najlepszą rekomendacją będzie to, że gdy dzieciaki na podwórku chciały być żołnierzami i super bohaterami, ja marzyłem o tym aby być siwowłosym „Rorkiem”.

Kim jest Rork? To zagadka, na którą będziemy szukać odpowiedzi przez 8 tomów tego komiksu, a i tak naprawdę chyba nigdy jej nie znajdziemy. Może jednak po kolei. Pierwsze spotkanie z tą niesamowitą postacią zaczyna się w latach 80-tych, kiedy to do jego domu przybywa młody pisarz Bernard Wrigh – „młody człowiek, który opowiedział historię tak niesamowitą, że Rork zdecydował się pojechać do jego odludnego domu nad brzegiem morza”. Pisarz zakupił dom kilka tygodni wcześniej. Przekonało go do tego cena oraz jego klimat. Jedynym „małym” problemem była zniszczona jedna ze ścian domu, bowiem kiedyś osunęła się do morza prawdopodobnie wraz ze starym właścicielem. Był to dziwak, którego unikano, ale nikt nigdy nie atakował go bezpośrednie. Możliwe, że spowodowane to było strachem. Rork przyjechał z wizytą do pisarza i podczas rozmowy dowiedział się kilku interesujących rzeczy: „…ale dwa tygodnie temu zaczęły się nocne koszmary, słyszałem kroki na strychu. Nie miałem odwagi tam zajrzeć ponieważ zawalana ściana otworzyła go na morze. W ciemności nie trudno o jeden fałszywy krok… Codziennie rano w domu było pełno śladów.” – opowiadał pisarz. Śladów – zapytał Rork. „Tak, kałuże morskiej wody spływającej ze strychu. Czasem, aż tutaj!” Tej nocy Rork postanowił czuwać…

Mija kilka tygodni od tego, co wydarzyło się w nadmorskim domu. Siwowłosy mężczyzna opuszcza swoje kąty  i miasto, aby w kilka godzin później dotrzeć do lasu na północ od Wheatley-end. Tutaj w starej chacie mieszka Neels, naukowiec i przyjaciel naszego bohatera. Zaprosił go gdyż… „… w zawiłym układzie linii powstaje jeden punkt krytyczny, punkt przecięcia się pięciu linii. Wystarczy go lekko nacisnąć aby…” Starzec tłumaczy, iż każda kula ma jeden punkt którego lekkie naruszenie może dorowadzić do jej zniszczenia. Rork patrząc na globus powiedział:  „A gdyby znaleźć taki punkt na powierzchni ziemi?” Okazuje się że…

rork marudzenie

Mija jakiś czas. Nasz bohater odwiedza Alien’s Point, gdzie wpada w towarzyskiej wizycie do Ebenezera M. Awridge’a. „Tego dnia, Ebenezer M. Awridge przyjmował jednego ze swoich przyjaciół, człowieka z wyglądu młodego, którego narodzin nie pamiętali jednak najstarsi nawet mieszkańcy Alien’s Point.” Obaj mężczyźni przeglądali kolekcję antyków, które to Ebenezer wraz ze swoim pomocnikiem Wilburem zakupili na aukcjach w Southbridge. Wieczór minął im na pogawędkach oraz przeglądaniu zdobyczy, które zasilą muzeum. Wśród eksponatów znajduje się obraz oszpecony pomarańczową plama, Ebenezer niecierpliwi się aby wypróbować na niej środek do renowacji jaki sprezentował mu Rork. I rzeczywiście… „No! No! Zobaczmy tę plamę… potrzebna mi jest wata, pędzelki, woda z mydłem, terpentyna, a potem… ten wspaniały środek…” W tym czasie jego przyjaciele opuścili posiadłość i podczas wieczornego spaceru rozkoszowali się rozmową. Niestety, myśli naszego bohatera cały czas krążą wokół plamy, która widniała na obrazie. Z zamyślenia wyrywa go przeraźliwy wrzask dochodzący z domu Ebenezera…

„Low Valley  w rzeczywistości jest doliną otoczoną gęstym lasem, wokół którego zatrzymała się wszelka roślinność, jak gdyby powstrzymywana jakąś siłą. Dla jednych kaprys natury, dla drugich – zagadka. Rork często przychodził w to miejsce, nie szukał odpowiedzi, po prostu chciał spokoju dla swoich myśli. Tutaj, na tym kawałku pustyni, znikąd pojawia się kobieta, dochodzi do środka piaszczystej polany i pada nieprzytomna na piach. Widząc całą sytuację mężczyzna  biegnie na pomoc. Niewidzialna siła wprost zwala go z nóg, tylko ogromna moc i wewnętrza koncentracja pozwalają podnieść dziewczynę i zanieść ją w cień. W pobliżu znajduje się skalna wyrwa. Na miejscu okazuje się, że to dobrze ukryte wejście do podziemnej pieczary. Ciekawość ciągnie go do środka. Zaopatrzony w pudełko zapałek, zwiedza ciemne korytarze, które okazują się dziwną świątynią.  Krążąc po tym labiryncie ścian natrafia na dziwne ślady, które kilka razy przecinają jego, pozostawione wcześniej na zakurzonych podłogach. .. „Co…?! Czyżby była tu jakaś inna żywa istota!? I przeszła tędy….!? Muszę stąd wyjść!”

Kolej rzeczy sprawia, ze kobieta zamieszkuje z Rorkiem, ale po burzliwych wydarzeniach przeprowadza się do maleńkiego domku pod miastem. Mężczyzna odwiedza ją co jakiś czas, przywozi książki i stara się jej pomóc odzyskać pamięć, którą straciła podczas upadku w „Low Valley”. Tym razem wizyta jest inna, okazuje się, że w domu jest Ebenezer, ten sam, który miał problem z dziwną plamą. Coś także spowodowało, że kobieta odzyskała pamięć i informuje naszego bohatera, iż nazywa się Deliah Darkthorn. Po czym odjeżdża wraz z przyjacielem Rorka. Ten, czując się pokonany, chce wrócić do siebie, ale w trawie znajduje zgubioną, a może porzuconą mapę Nowego Jorku. To tam udała się para ludzi, którzy kiedyś byli jego przyjaciółmi,  a stali się wrogami, Nie wiedział jednak, że wszystko było już wcześniej uknutą pułapką. W ostatniej chwili jego życia, gdy stoi pod mostem, z którego spada na niego wagon kolejki metra, Rork dostaje olśnienia… „i wówczas w ostatniej chwili zrozumiał wszystko: mapa z adresem, nie zgubiona, ale pozostawiona specjalnie, próba zabójstwa w wieżowcu, fałszywy telefon… olbrzymia pułapka i żadnej możliwości ucieczki.” Żadnej?

Czy Rork zginie? Jeśli nie, to jakim cudem przeżyje ten wypadek, biorąc pod uwagę, że pod mostem, gdzie nastąpi uderzenie, leży kilkadziesiąt skrzyń pełnych dynamitu? Kim jest ten mężczyzna, który wygląda na 30 lat, a faktycznie ma ich z 300? Dlaczego Ebenezer i Darkthorne chcieli go zabić? Na te i wiele innych pytań odpowiedzą kolejne tomy tego fenomenalnego komiksu. Dla mnie klasyka, której nie mają się co wstydzić Niemcy (pochodzenie autora) i Francuzi (miejsce wydania komiksu). Warto, warto, warto!