Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

gry planszowe/stolikowe/karciane

SuperFarmer

ONA:

Dziś na Marudzeniu o kolejnej grze, bez której nie wyobrażam sobie funkcjonowania w mojej pracy (a przypomnę, od ponad 5 lat pracuję z dziećmi). Została ona stworzona w 1943 roku przez polskiego matematyka, Karola Borsuka. Jest GENIALNA!!!

Jedna z najważniejszych, podstawowych zasad uczenia mówi o tym, by robić to również przez zabawę. Szczerze? Jeśli Twoje dziecko ma problemy z ułamkami, dodawaniem i mnożeniem, jeśli widzisz, że na tym polu mogą być kłopoty, wydaj te ok. 60 zł na grę, która nie tylko pomoże zwalczyć wszelkie braki, ale i będzie świetną formą rozrywki dla całej rodziny. Autor, jak już wspomniałam, był matematykiem, który w sposób banalnie prosty, a przy tym totalnie genialny przelał podstawowe zasady matematyki do gry. Zatem – do dzieła!

Super Farmer to gra dla min. 2 osób. Na opakowaniu czytamy, że max. 4 może w nią grać, ale wierzcie mi, sprawdziłam w boju – ta liczba może się zmienić. Wystarczy, że każdy gracz ma swoją planszę (u mnie to czasami była zwykła kartka, na której zaznaczono pola). Najważniejszymi elementami są kostki: nie takie zwykłe sześciany, ale sporej wielkości bryły, z różnymi rysunkami na ścianach. Poza nimi i planszami w pudełku znajdują się również „żetony” ze zwierzakami (króliki, barany, świnki, krowy i konie) oraz figurki psów: dużych i małych. Już sama „fabuła” gry jest kapitalna i dotyka sfer, które dziecko zna. Rozgrywka polega na rzucaniu kostkami i dobieraniu zwierząt na podstawie symboli, które pojawią się na nich. Celem jest zapełnienie swojej farmy. Ale to wcale nie jest takie proste! Poza wymienionymi zwierzakami, na kostkach czają się również lis i wilk. Każde z nich ostrzy zęby na inny gatunek z naszej planszy. Na szczęście są wspomniane już psy, które bronią zagrody, ale żeby zdobyć tych najlepszych przyjaciół człowieka, trzeba się nieźle nakombinować. 

Gra z pozoru jest bardzo łatwa: ot, rzucanie kostką i dobieranie kolejnych żetonów. Nic bardziej mylnego! Trzeba, zgodnie ze słowami byłego premiera Włodka, ubezpieczać się, tylko nie na wypadek powodzi, a drapieżnych zwierzaków, które szybko mogą całkowicie opróżnić naszą farmę. Zapytacie „Gdzie ta cała matematyka?”. Ano są zwierzątka mniej i bardziej „cenne” i zgodnie z instrukcją można wymieniać je na te „wartościowsze”. 6 królików to jedna owca. Dwie owce – świnka. Trzy świnki – krówka. A dwie krówki to koń – jedyne zwierzątko, któremu nic nie zagraża. Tu trzeba kombinować, żeby wyszło jak najlepiej. I właśnie ta kombinacja, strategia, według której pójdziemy, to największa zaleta SuperFarmera. 

Jak Was mogłabym jeszcze bardziej zachęcić? Cóż, chyba najlepszą rekomendacją będzie to, że ta gra w mojej pracy od co najmniej 3 lat jest ulubioną, przez dzieciaki i młodzież w różnym wieku. Jest na tyle „modyfikowalna”, że można grać wg swoich zasad, uwzględniając podstawę. Rozgrywka wg pomysły autora jest wciągająca nawet dla dorosłych. 

Polecam. Przetestowałam w boju!