Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

GRY

„The Wolf Among Us” (XBOX360)

ON:

W Baśniogrodzie dzieje się źle. Najpierw piękna pracująca dziewczyna ma na pieńku z łowcą z „Czerwonego Kapturka”, później Ropuch nie może się pogodzić z tym, że nie stać go na czary ochronne dla całej rodziny, a na końcu przed wejściem do budynku burmistrza ktoś znajduje głowę wspomnianej prostytutki. Takie combo na dzień dobry dostaje Bigby Foolf, szeryf Baśniowców. Można powiedzieć, że dzień zaczął mu się gównianie. Poza tym jest jeszcze jeden problem: z racji swojego sposobu bycia, Wilk nie jest zbyt lubiany przez mieszkańców Baśniogrodu. Brak mu przyjaciół, a jego mieszkanie wygląda jak rudera z chandlerowskiego kryminału NIOR. Tak zaczyna się wydany w epizodach „The Wolf Among Us”.

Produkcja Telltale Games technicznie nie jest niczym wyjątkowym i nowym. To jakby nie patrzeć silnik z fenomenalnego scenariuszowo „The Walking Dead”, który został wykorzystany do nowej, także epizodycznej gry. Gdyby popatrzeć w ten sposób to po prostu kolejna gra, w której wątek fabularny poprzecinany jest sekwencjami QTE. Poza tym ten rodzaj grafiki idealnie sprawdzał się w depresyjnym i apokaliptycznym „TWD”, a w nowej grze już nie do końca tak jest. Co zatem oferuje nam opowieść o problemach Baśniogrodu? Przede wszystkim fenomenalny, znany z kart komiksu, klimat oraz możliwość wcielenia się w skórę Wilka, czyli jednej z najbardziej charakternych postaci „Baśni”.

Skupiamy się na samej opowieści, dialogach i wzajemnych relacjach kolejnych napotykanych postaci. Zagdaka, którą przyjdzie nam rozwiązać, zaczyna się dość hucznie i tak też kończy się podczas pierwszego epizodu, a kolejny ciągnie tą opowieść. Teoretycznie nasze decyzje i wypowiedzi maja wpływ na przyszłe relacje z różnymi osobami, ale jak widać było w „The Walking Dead”, system ten nie spisał się tak dobrze, jakby się wydawało. Luka w logice występowała przy pewnych wyborach i nic nie było jej wstanie zatkać. Obawiam się, że tutaj może spotkać nas podobne rozczarowanie.

Wracając do graficznej strony rozgrywki. Praktycznie rysowana, malowana akwarelami grafika, stara się być komiksową. Niby przypomina tą znaną z kart „Baśni”, ale czegoś jej brak. Może to wina kolorów, może kreska? Trudno powiedzieć. Niby nie zwracamy na to większej uwagi, ale… No właśnie wszystko zależy od miejsca gdzie akurat rozgrywa się scenka, bowiem ciemne mieszkanie pewnego mężczyzny potrafiło mieć przekłamania kolorów, ewidentnie coś nie grało, za to lokalny pub z bardzo miłą obsługą idealnie wbijał się w klimat opowieści. Brakło trochę dopracowania, tego końcowego sznytu, a szkoda.

Udźwiękowienie historii jest w porządku. Nic nadzwyczajnego, ale bez problemu wysłuchamy każdej mówionej kwestii, postacie lektorów dobrane są bardzo dobrze, a muzyka nie drażni. Jednakże, to także nie jest najmocniejszy element tejże produkcji.

Myślę, że gdyby osobę Wilka zastąpić dowolnym facetem, a zamiast Baśniowców wsadzić inne osoby, to gra mogłaby przejść bez echa. Jednakże mamy do czynienia z produkcją do Telltale Games, a panowie jadą już trochę na własnej marce.

„The Wolf Among Us” nie jest grą złą. Jest po prostu niekompletna, czegoś jej brak, a komiksowe korzenie gdzieś się zagubiły. Niby nadal mamy do czynienia z przygodami Śnieżki, Bestii, Błękitnego, Trzech Świnek itd. ale nie są one tak samo dobre jak te znane z opowieści o Adwersarzu. Na pewno jest to pozycja obowiązkowa dla fanów komiksu oraz wcześniejszej produkcji studia Telltale Games.