ONA:

Kobiety mogą mężczyznom zazdrościć wielu rzeczy. Zaczynając na takich banałach jak sikanie na stojąco, przez nieco prostsze myślenie, na umiejętności posiadania przyjaciół z tej samej płci skończywszy. Okej, może i zdarzają się wyjątki wśród kobiet, które spełniają te wszystkie trzy założenia, ale cóż… Nie przytrafia się to zbyt często. Założę się, że i tak w tym gronie będzie więcej babeczek, które potrafią własnym moczem napisać swoje imię, niż tych, które z ręką na sercu powiedzą, że mają bezstresowe przyjaźnie z innymi kobietami. A może to po prostu tylko moje złe życiowe doświadczenia? No w każdym razie – Jason (Zac Efron), Daniel (Miles Teller) i Mikey (Michael B. Jordan) to trójka przyjaciół od zawsze, na zawsze. Cokolwiek nie dzieje się w ich życiu – zawsze są razem. Wszystko wokół nich się zmienia, ale to w żaden sposób nie wpływa na ich relacje. Są jak bracia. Ale nad każdą relacją prędzej czy później pojawiają się ciemne chmury. W tym konkretnym przypadku poszło o kobiety. A jakże! Jason ma patologiczny strach przed zaangażowaniem się, Mikey’a właśnie opuściła żona, a Daniel sam nie wie czego chce. Pewnego dnia panowie postanawiają, że czas raz na zawsze wejść w stan „singielstwa” i nie opuszczać go aż do śmierci. Jak się coś nawinie po drodze – to tylko bez zobowiązań. I oczywiście los w postaci filmowych scenarzystów płata im figle, bowiem na horyzoncie pojawiają się kłopoty upchane w ciała trzech kobiet. W życiu Jasona pojawia się Ellie, Mikey ponownie zaczyna sypiać ze swoją soon-to-be-ex żoną, a Daniel… zresztą – obejrzyjcie sami, bo „Ten niezręczny moment” to całkiem zręczna komedia, przy której można się naprawdę pośmiać.

Z całej trójki głównych bohaterów prym wiecie M. Teller, który szturmem wdarł się w filmowy świat, a jego sposób prowadzenia postaci jest rewelacyjny. Z jednej strony totalne chamidło, z drugiej – słodki, ciepły chłopaczek, przy boku którego chcemy się zestarzeć. Efron próbuje porzucić łatkę disney’owskiej gwiazdeczki i przyznam szczerze – wychodzi mu to całkiem dobrze. Mam wrażenie, że akurat temu kolesiowi skandale seksualno-narkotykowe wyszły na tyle dobrze, że przestał być słodką pierdołą od tańczenia i śpiewania, a zaczął być tym, który odwraca laskę, przyciska ją do łóżka, a jedyne „miłe” słowa, które padają z jego ust to „Dupa wyżej”. Najgorszą rolę z całej trójki powierzono Jordanowi, który jest po prostu cipą. Nie rozumiem tej postaci, bo miał być ideałem, a wyszła pierdoła.

Oczywiście, poza tą męską częścią, pełną przekleństw, chamskiego humoru i całej reszty bekania i pierdzenia, mamy też wątek romantyczny, który im bliżej końca – tym bardziej napiera. Okazuje się bowiem, że każdy z bohaterów skrycie pragnie miłości, co zaczyna rozumieć dopiero wtedy, kiedy ona umyka mu z rąk.

Nie podchodźcie do tego dzieła z jakoś wybitnie wysokimi oczekiwaniami, to będziecie zadowoleni. Jest odpowiednio wyważona, a stosunek dowcipu do miłości zdecydowanie przewyższa „Dupę wyżej”.

ON:

„Ten niezręczny moment” to typowa komedia romantyczna, tyle, że to jeden z tych filmów, który dotrze także do męskiego widza. Wszystko dzięki ukazaniu związków damsko-męskich z perspektywy trzech kumpli.

Jason, Daniel i Mikey to kolesie, którzy mają jeden problem – związki z kobietami. Za każdym razem, gdy zaczynają, coś jest nie tak. Mikey ma nawet żonę, ale ta na początku filmu przekazała mu informację, iż chce rozwodu. Każdy z panów jest inny: Jason to typ faceta mającego wyjebane na wszystko, każda laska jest tylko zdobyczą do bzykania, a długodystansowe związki nie są jego domeną. Daniel nie jest zbyt przystojny, a jego cynizm i podejście do życia potrafi odstraszyć każdą kobietę. Mikey czasem jest po prostu cipą i może właśnie ta cecha jego charakteru spowodowała, że żona go opuściła. Rozgoryczenie, zawód ze strony kobiet i za dużo alkoholu, podczas jednego ze spotkań doprowadza do podjęcia drastycznej decyzji. Panowie pozostaną na zawsze singlami i nie będą się wdawać w żadne głupie związki. Jak ustalili – tak też zrobili.

No właściwie chcieli zrobić, ale nie wszystko się udało tak jak zaplanowali. Powodem takiego stanu rzeczy było pojawienie się życiu różnych kobiet, które okazują się być tymi wyjątkowymi, a może nawet jedynymi. Ellie wtargnęła w codzienność Jasona, a Chelsea wskoczyła pod kołdrę Danielowi. Nawet Mikey ponownie zaczął się spotykać ze swoją byłą. Tyle, że żaden z nich nie chce się przyznać do tego stanu rzeczy, każdy ukrywa ten fakt przed kumplami. Głupio by przecież było być tym, który pierwszy złamie wspólnie daną przysięgę.

„Ten niezręczny moment” byłby pewnie przeciętniakiem, którego nie dałoby się obejrzeć, gdyby nie dialogi. Wszystkie są wredne, chamskie i co najważniejsze – bardzo niepoprawne. Założenie to sprawdza się idealnie, dlatego film ten świetnie oglądałoby się z kumplami przy flaszce wódki. Filmowy humor podrasowany małym głębszym mógłby powalić nas na kolana. Przede wszystkim dlatego, że to bardzo inteligentne skecze i dialogi, a za ich kotarą ukryte są ważne wartości, o których często zapominamy.

Muszę przyznać, że spodziewałem się rzewnej komedyjki, a dostałem śmieszne i sympatyczne kino o babkach skierowane do facetów. Warto.