Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

FILMY

The Boy

ONA:

Czasami oglądam film typowo „antykoncepcyjny”. Nie ma on zbyt wiele wspólnego ze słodkim, szczęśliwym kinem parentingowym, chociaż tam też zdarzają się wartościowe produkcje. Czym jest „film antykoncepcyjny”? Ano to dzieło, po którym zależnie od płci chcesz podwiązać sobie nasienio-/jajowody, nażreć się tabletek, przymocować zszywkami do penisa prezerwatywę, albo najlepiej zapomnieć o czymś takim jak seks i zabetonować się od pasa w dół. Dziś napiszemy właśnie o takim filmie.

Gdzieś w jakieś zabitej dziurze samotny ojciec wraz z małym synem prowadzą motel. Nie ma co liczyć, że interes kwitnie. W takim miejscach jak to pojawiają się jedynie kolesie z kochankami lub kurwami, dziewczyny, które uciekają przez nieco zbyt agresywnym facetem albo banda gówniarzy, którzy chcą zrobić dziką imprezę z wszelkimi rodzajami używek, które są dostępne. Właściciel ledwo wiąże koniec z końcem. A dzieciak? Dzieciak trochę zbyt mocno interesuje się śmiercią. Za uprzątnięte truchła zwierząt dostaje pieniądze. A że jest bystry – robi wszystko, by tych trupów było więcej. Jego dziecięce aspiracje mierzą wysoko. Po wszelkich gryzoniach, przyszedł czas na duże zwierzę – sarnę. Potem trochę ze zbyt dużym zaangażowaniem zerkał w stronę owczarka niemieckiego i obiecałam sobie, że jak zrobi psu krzywdę, to wyłączę ten film, a nie robię tego na ogół, nawet gdy oglądam „Morderczą oponę”. Na szczęście pies przeżył. Ale to wcale nie zahamowało zapędów gówniarza.

Wyobraźcie sobie takiego uroczego chłopczyka, z blond włosami, ślicznymi oczami, który nie do końca radzi sobie z tym, że mamy nie ma obok, bo kilka lat wcześniej zostawiła go i uciekła, którego ojciec go ignoruje, skupiając się wyłącznie na pracy i na wieczornym piwku. Wyobraź sobie jak bardzo ten maluch marzy o normalnym życiu, z jaką nadzieją patrzy na osoby, które pojawiają się w hotelu. Ale jest w nim coś szalenie niepokojącego. Odrętwienie zmienia się w fascynację śmiercią. Mnie ten film z każdą kolejną sceną wkurzał coraz bardziej. Dlatego unikam dramatów – budzą we mnie niezbyt dobre emocje i siedzą na wątrobie jeszcze długo, po obejrzeniu. Nie podobał mi się i tyle, i to właśnie dlatego, że dotknął mnie w najczulsze miejsca. A ja nie lubię być tam tak dotykana.

ON:

Pani Maruda stwierdziła, że ma ochotę na dramat. No i dostaliśmy dramat. Tym razem w postaci w postaci filmu Craiga Williama Maxneilla. Nie mówię, że film „The Boy” jest zły. Mamy do czynienia ze świetnym dorosłym tytułem, który jest jednocześnie cholernie nudny.

Gdzieś w Stanach, kawałek od większego miasta, stoi motel. Znajduje się on w miejscu, które z jednej strony jest cudownie klimatyczne, ale z drugiej jest to dziura, w której mało kto już przebywa. Klientami tego przybytku są przede wszystkim zabłąkani turyści, osoby, które znajdują się tutaj z przypadku. Kiedyś było to miejsce spotkań, ale ten okres dawno minął. Właściciel zajazdu boryka się z problemami finansowymi, wisi pieniądze praktycznie za wszystko. Jakiś czas temu opuściła go żona, a on został tutaj sam, nie licząc jego syna. To właśnie on – dzieciak, który odrósł już od ziemi na tyle, by zrozumieć wartość pieniądza, jest bohaterem tej opowieści. W czasie gdy ojciec pije i stara się wiązać koniec z końcem, on próbuje pomóc mu w prowadzeniu ośrodka. Niepisana umowa wymaga od niego oczyszczania drogi z ciał rozjechanych zwierzaków, ścielenia łóżek, sprzątania pokoi. Za swoje prace dzieciak dostaje ćwierćdolarówki, które skrzętnie odkłada. Dlaczego? Ponieważ stara się zebrać pieniądze na autobus do matki. Pozostawienie chłopca samemu sobie doprowadza do wyalienowania. To jeszcze nie jest największy problem. Z dnia na dzień rośnie jego niezdrowa fascynacja śmiercią. Najpierw skupia się na martwych zwierzakach, ale potem przeradza się, to w obsesję, która zmusza chłopaka do zabijania kolejnych zwierząt, a nawet osób. Oczywiście nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, jak daleko zabrnął chłopak. Powiedzmy sobie szczerze, kto by się spodziewał takich zachowań po grzecznym i cichym dzieciaku? Pomysł na tę historię jest naprawdę intrygujący. Problem jest z resztą. Brak tutaj czegoś, co chwyci nas za gardło i kopnie w dupę.

„The Boy” nie powala. Trochę szkoda, bo spodziewałem się, czegoś innego. Mamy tutaj do czynienia z dramatem, który wymaga dopracowania. Trochę szkoda.