ONA:
Film-terapia. Komedia nieromantyczna, ze śmiesznymi momentami, ale i takimi bardzo cierpkimi. Film, który otwiera oczy.
Oni: są parą. Mają piękne mieszkanie, grupkę znajomych, kariery. Mają wszystko, czego potrzeba. A jednak pewnego dnia, podczas zwykłej sprzeczki coś pęka. Koniec. I właściwie, był to koniec, który (na co oboje liczyli) będzie zarazem początkiem, bo przecież kryzysy zdarzają się w każdym związku. Ale ani ona, ani on nie chcą zrobić pierwszego kroku. Widać w nich narastające zwątpienie i niechęć, które pojawiła się w miejscu miłości. A potem do tego zaczyna się robienie sobie nawzajem przykrości. Droga, która była drogą wspólną, nagle zaczyna się rozchodzić, coraz dalej i dalej.
Ten film, obejrzany w odpowiednim momencie w życiu, może go wywrócić do góry nogami. Wybory bohaterów, ich kłótnie, argumenty, a potem cierpienie pozwoli uświadomić sobie, że:
- ja tak nie chcę mieć, dlatego popracuję nad związkiem
- mój związek jest podobny, więc może warto pomyśleć, żeby go zmienić
- czas otworzyć oczy i uświadomić sobie, że należy zamknąć pewny rozdział w życiu.
Polecam, mimo wszystko.
ON:
Gary Grobowski na meczu bejsbola poznaje piękną Brook. Poleciała kulinara na hotdoga z musztardą i tak zostali parą. Najlepsze chwile związku pokazują napisy początkowe, zdjęcie po zdjęciu, przybliżając imprezy i wspólne wyjazdy. Potem napisy się kończą, a zaczyna się prawdziwe, życie. On wraca z pracy i zamiast 12 cytryn, o które prosiła ukochana, przynosi 3. Okej, jakoś to będzie. Ona prosi go o pomoc, a on woli pobiegać swoim ziomem po San Andreas grając w GTA. Ona ma już tego dość, a on jest upartą parówką. I tak dochodzi do poważnej kłótni i zerwania. Problemy są tylko trzy: wspólne mieszkanie, wspólne życie i wspólni znajomi.
Mimo, że film jest teoretycznie komedią to czasami bardzo gorzką, opowiada o tym jak ludzie potrafią być dla siebie okrutni. Przeraża jak, podczas kłótni potrafimy wyciągać najgorsze brudy i wbijać najgorsze ciernie osobom, które kochamy. Każda kolejna scena pokazuje jak z wielkiej miłości doprowadzają do nienawiści. To także film o żurawiu i czapli i o tym, że czasem trzeba odpuścić, bo jeśli zrobimy to za późno to już nie będzie czego ratować. To taka filmowa terapia związkowa. Pozwala zobaczyć gdzie robimy błędy, co robimy i mówimy nie tak. To także obraz o znajomych i o tym jak oni w takich ciężkich dla nas chwilach się zachowują. Ich rady rzadko są obiektywne, a ich słuchanie często może tylko pogorszyć sytuację. Niestety w chwilach trudnych słuchajmy serca, a nie koleżanki.
Nie ukrywam, że wszystko jest trochę tak na wyrost pokazane, ale chyba takie było założenie. Demonizowanie problemu pozwoliło tak naprawdę pokazać problem jakim jest rozstanie się w niezgodzie.
Postać Garego zirytowała i to bardzo, trzeba być nie lada parówką aby się zachowywać jak on. Jestem zrozumieć każdego, zrozumieć, że po ciężkim dniu chce odpocząć, ale każda następna kłótnia wynika tak naprawdę z jego winy. Jest zaślepiony swoją wygodą. Zapomniał, że związek to sztuka kompromisów. Niestety.
Jest to naprawdę dobre kino dla par.
