Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner FILMY RECENZJA

The Cloverfield Paradox – recenzja

The Cloverfield Paradox - recenzja1

Nigdy nie byłam fanką tej serii, no ale widziałam obie części. Ta pierwsza była nawet spoko, tylko cholera, mam chorobę lokomocyjną, która przy takim montażu i operowaniu kamery włącza się i serio – przysięgam z ręką na sercu – może sprawić, że jest mi niedobrze.

Cóż, „Paradoks Cloverfield” sprawił, że było mi bardzo niedobrze.
Bo ten film jest po prostu przeee słaby.

The Cloverfield Paradox – recenzja

Nie ma tu ani jednej rzeczy, ani jednego elementu, ani jednego fragmentu, który mógłby sprawić, że ode mnie ta produkcja dostałaby chociażby ocenę dopuszczającą. Nie. Tu wszystko jest perfekcyjnie złe, słabe i cholernie głupie! Serio, może ten film powinien mieć zamiast „Paradoks” słowo „Parodia”? Wtedy luz, żaden problem, ot kolejna kretyńska komedia, na której śmiejesz się tylko wtedy, gdy masz pół litra lub pół grama w sobie.

„Paradoks…” bardzo chciałby być „Ukrytym wymiarem”, stawianie tych dwóch dzieł w jednym zdaniu, to ogromna potwarz dla „Event Horizon”. Po obejrzeniu ‚Paradoksu…” zwoje mózgowe się prostują, a książki do fizyki popełniają masowe samobójstwa.

Żeby już zakończyć moje frustracje spowodowane tym, że mogłam obejrzeć w tym samym czasie ze 3 odcinki „Grey’s Anatomy”, to opowiem o co tu chodzi. Otóż mamy niedaleką przyszłość. Załoga stacji kosmicznej ma za zadanie przeprowadzić w kosmosie eksperyment, który oczywiście się nie udaje, a oni muszą jakoś przeżyć. Brzmi mocno znajomo, co nie?

PS. Dla osób, które chociaż odrobinę kumają fizykę: nie oglądajcie tego filmu. Ten film jest zły pod każdym względem, ale jeśli cokolwiek się rozumie, to wszystko w środku płacze.

To nie tak, że ja odradzam, by obejrzeć ten film. Ja po prostu zabraniam, bo to cholerne gówno jest.

Tagi: The Cloverfield Paradox – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów