ON:
Minęło dwa lata od czasu, gdy Jackie Estacado posłał do piekła Wuja Pauliego. Wiele się od tamtych wydarzeń zmieniło, a opętany przez moc “Darkness” bohater, stał się Donem rodziny Franchettich. Dzięki pomocy nawiedzonego okultysty Johnny’ego Powella nauczył się kontrolować swoją mroczną naturę, zaś jego życie nareszcie się uspokoiło. Nadal często myśli o stracie swojej ukochanej Jenny Romano, która jak wiadomo zginęła w pierwszej części z rąk Pauliego oraz przekupionego szefa policji. Czasu jednak nie da się cofnąć. Tak można by zacząć opis kontynuacji świetnej opisywanej jakiś czas temu gry „The Darknes”.
„The Darkness II” jak i pierwsza część zaczyna się od wielkiego „BUM!”, gdy do restauracji, w której Estacado je kolację, wpada przez ścianę samochód, a przez wyrwę która powstała padają strzały. Na kulach było wypisane imię naszego bohatera. Dzięki pomocy swojego pracownika, Jackie prawie wydostaje się z tarapatów, ale na samym końcu staje twarzą w twarz ze swoim oprawcą, dziwnym, małym, pomarszczonym, chodzącym o lasce człowieczkiem, który ma wobec mocy jaką w sobie nosi Jack – swoje plany. Victor Valentine, gdyż tak zowie się ten jegomość, uważa, że siła Darkness powinna należeć do niego. W swoim szaleństwie posunie się do wszystkiego, aby tylko stać się władcą morderczej siły. Gdy Don był już w sytuacji bez wyjścia, wtedy z pomocą przyszła mu trzymana w zakątku duszy „ciemność”. To, co zostało z kilku najbliższych oprychów, ciężko nawet nazwać mielonką. Spuszczony ze smyczy demon myślał tylko o tym, aby się pożywić, Jacki zaś chce dostać się do swoje posiadłości i na spokojnie dowiedzieć się kto i dlaczego stoi za atakiem na jego osobę.
Rozpoczyna się więc dziwna, psychodeliczna i krwawa podróż, która zaczyna się w zniszczonej restauracji, a prowadzić będzie przez ulice Nowego Jorku, opuszczony lunapark, dom wariatów, skończywszy w samym piekle. Nie chcę zdradzać poszczególnych elementów historii, ale trzeba przyznać, że pokręcony umysł scenarzystów stanął na wysokości zadania. Mam drobne uwago co do zakończenia historii, ale może dzięki temu rozwiązaniu pozostawiono sobie furtkę na trzecią część „mrocznej opowieści”. Jackie jest nadal takim, jakiego znamy z pierwszej części (mimo, że inny aktor użyczył mu swojego głosu). Mike Patton jako „Darkness” jest po prostu fenomenalny, a Darklingi ustąpiły miejsca jednemu, za to mega pociesznemu, w którego skórę także przyjdzie nam się wcielić. Pod względem rozgrywki nadal mamy do czynienia z FPS-em, tyle że nie daje on już iluzji swobody, jak było w części pierwszej. Dzięki zastosowaniu cel-shadingu gra została upodobniona do swojego komiksowego pierwowzoru, dzięki temu mamy uczucie jakbyśmy brali udział w animowanej historii komiksowej.
Warto wspomnieć, że „The Darkness II” jest grą bardzo brutalną, ale jest to przemoc komiksowa, przerysowana i przesadzona. Krew leje się tutaj wiadrami, członki latają na boki, flaki są wszędzie. No cóż, taki jest urok tej gry. Niezależnie od tego warto zauważyć, że to tytuł dla dojrzałego odbiorcy. Kontynuacja „The Darkness” jest grą bardzo przyjemną, jest tytułem proszącym się o zrobienie „calaka”. Powiela ona kilak błędów poprzedniczki, dokłada także kilka nowych, lecz są to drobiazgi nie wpływające na miodność i jakość rozgrywki. Polecam.
