Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

FILMY

The Imitation Game

ONA:

Coś jest w tym kolesiu, który przypomina skrzyżowanie ziemniaka z Butt-headem, a jego nazwisko brzmi jak pierd w wannie. Postać, którą wykreował w serialowym „Sherlocku” zwala mnie na kolana. Ale ten aktor daje radę nie tylko na małym, ale i na dużym ekranie. Jeszcze jakiś czas temu obstawiał drugi plan. Teraz, coraz śmielej, bierze się za pierwszoplanowe role i jest w tym diabelnie dobry. Ma on też niebywałe szczęście do filmów biograficznych. Niezależnie, czy gra Hawkinga, Juliana Assange, czy Alana Turinga – jest w tym porywający i szalenie autentyczny. Benedict Cumberbatch. Kilka dni temu porwał mnie ponownie, wchodząc bardzo brawurowo w postać angielskiego matematyka i logika, który brał udział w łamaniu szyfrów Enigmy. Dziś więc film biograficzny, historyczny, z niesamowitą wręcz fabułą, którą stworzyło samo życie. Dziś – „Gra tajemnic”.

Alan Turing, niezwykle inteligentny i utalentowany brytyjski matematyk bardzo mocno wpłynął na bieg historii. Po pierwsze, jednym z jego największych osiągnięć było złamanie kodu Enigmy, co pomogło Aliantom wygrać wojnę. Po drugie – to dzięki niemu mamy komputery. Po trzecie – jego postać, bardzo równie genialna, co tragiczna, wypłynęła po raz kolejny, wiele lat po jego śmierci, gdy w 2009 roku Gordon Brown przeprosił za to jak dziesiątki lat wcześniej rząd potraktował Turinga, a w 2013 Elżbieta II go ułaskawiła. Zapytacie „Za co?” – za co do ciężkiej cholery, skoro sama królowa zniosła po takim okresie czasu, karę. Ano za „naruszenie moralności”. Turing był gejem. I na nic jego odkrycia i dokonania – sąd dał mu wybór: więzienie albo kastracja chemiczna. Chcąc w dalszym ciągu prowadzić badania, Alan wybrał drugą opcję, która popchnęła go wprost w sidła samobójczej śmierci… Tyle, jeśli chodzi o historię tego bohatera…

Jeśli zaś chodzi o sama fabułę, to przyznam szczerze – zaskoczyła mnie totalnie. Musiałam mocno zweryfikować swoją wiedzę i chyba do 4 rano czytałam o Enigmie, o matematykach, o polskim wkładzie. Ale zacznijmy od początku. Mamy Drugą Wojnę Światową. Cały świat tonie we krwi, a batalia przebiega nie tylko na froncie, na wodzie i w powietrzu, ale też w laboratoriach, mniej lub bardziej tajnych, w których naukowcy chcą jak najszybciej poznać słaby punkt przeciwnika. Alan Turing był bardzo pewnym siebie fachowcem, który wpłynął na samego premiera, by ten powierzył mu projekt „Enigma”. Początki były tragiczne. Maszyna była tak genialnie zaprojektowana, że nawet najbardziej tęgie umysły nie potrafiły sobie dać z nią rady. I gdy wybijała północ, musieli zaczynać swoją pracę od początku i tak przez bardzo długi czas. Turing był nieugięty. Kombinował, wściekle walczył o to, by wreszcie się udało. Wszyscy wiemy, jak ta historia się skończyła. Wiemy kto wygrał wojnę… Ale myślę, że teraz mamy okazją do tego, by tak jak ja, te kilka dni temu, mocno zweryfikować wiele poglądów.

Podeszłam do tego dzieła z jakąś tam wiedzą, jak się okazało – szczątkową. Oczywiście, ból dupy wielu rodaków był ogromny, bo wątek „polski” jest tu znikomy, ale nie wydaje mi się, by wchodzenie w szczegóły i szczególiki miały tu jakieś większe znaczenie. Ten film jest przede wszystkim o Alanie Turingu i o jego życiu. Mamy tu sporo determinacji, dużo ciężkiej pracy i to czasami pracy po trupach. Jest też tu sporo „problemów” moralno-społecznych, które na przestrzeni minionych lat bardzo się zmieniły, ale zanim to się stało – dużo osób musiało żyć w cierpieniu i w zakłamaniu. Film podobał mi się bardzo. Fabuła jest niezwykle wciągająca. Jest ona mądrze opowiedziana i niebywale ważna dziś – by przypomnieć nam wszystkim, że mamy komfort życia teraz, a nie te 7 dekad wcześniej. Moim zdaniem najlepsze filmy historyczne to takie, które dają do myślenia. „Gra tajemnic” jest takim dziełem i powoduje refleksję nad wieloma obszarami życia.

ON:

Benedicta Cumberbatcha znam z serialu „Sherlock”. Później miałem okazję obejrzeć inne produkcje, w których się pojawił i nie ukrywam, że z  jakiegoś powodu zapałałem sympatią do tego aktora. Szczególnie fajnie wypadł w roli czarnego charakteru w „Star Trek Into Darkness”. Cumberbatch to aktor specyficzny.

Postanowiliśmy z Pauliną zabrać się za tytuły nominowane do Oscarów. Jednym z nich była biograficzna „Gra Tajemnic” ze wspominanym Benedictem w roli głównej. Jakby nie patrzeć mamy do czynienia z kinem wojennym. Historia bowiem skupia się na pracującego dla rządu podczas wojny Alanie Turingu.

Kim był Turing? To geniusz i kryptolog – osoba, która włożyła masę pracy w rozpracowanie niemieckiej Enigmy. Film dość bezdusznie ujawnił moją niewiedzę na temat niemieckiej maszyny i jej deszyfrowania. Zawsze myślałem, że to Polacy zabrali się za kod i rzucili Niemców na kolana. Okazuje się jednak, że nasi rodzimi matematycy mieli wkład w stworzenie pewnych elementów, ale to grupa matematyków i lingwistów z Bletchley Park pod przywództwem Turinga, rozpracowała kod Nazistów.

Turing, który zarządzał grupą deszyfratorów był osobą dość specyficzną. Nielubiany w szkole stał się wyalienowaną jednostką. Jedyną osobą, która go wspierała był jego przyjaciel, osoba, którą tak samo jak on uwielbiała zagadki, szyfry i kody. W okresie szkoły Turing zdał sobie sprawę z tego, że jest gejem. Jego uczucie pomimo, że zakazane kwitło. Wielokrotnie musiał on wybierać pomiędzy hormonami, a logicznym myśleniem. Tak było między innymi w przypadku małżeństwa z Joan Clarke, kobietą poślubioną jedynie z pobudek zawodowych. Wiele lat po ślubie i rozwodzie, dwójka ta nadal utrzymywała kontakty, które były już tylko przyjacielskie.

Postać Turinga należy do tych dramatycznych. Dlaczego? Ponieważ mężczyzna ten pomimo ogromnego geniuszu, który był doceniony nie mógł pokazać swojego prawdziwego ja. Turing kochał mężczyzn. Jego zachowanie traktowano, jak chorobę, co za tym idzie postanowiono go wyleczyć. Ustalone przez sąd i biegłego lekarza leki nie były jednak optymalnymi, aby „zabić” narastające w nim napiętnowane przez społeczeństwo „zboczenie”.

Gdy zagłębimy się w historię kryptologa będziemy mogli przyjrzeć się bliżej jego osobie. Okazuje się, że każdy jego wybór i zachowanie nacechowane było czynnikami zewnętrznymi, które miały wpływ na jego osobę. Gdy przyjrzymy się Turingowi, to zdamy sobie sprawę, że mamy do czynienia z jednostką samotną i zagubioną. Jego egoistyczne i złośliwe podejście do współpracowników nie stawiało go na równi z przeciętnymi badaczami. Znienawidzony był bardzo blisko wyrzucenia z pracy, wtedy w jego pobliżu zjawiła się niejaka Joan Clarke. Kobieta ta była nie tylko geniuszką, ale potrafiła także wpłynąć na turinga. To ona doprowadziła do tego, że jego zespół potrafił się za niego wstawić podczas trudnych chwil. Pokazała jego ludzką twarz, która skrywana była za maską.

„Gra Tajemnic” to intrygujące kino, które musi poczekać na swoją chwilę. Trzeba do niego zasiąść na spokojnie, skupić się na postaciach i wątkach. Tylko w ten sposób zyskamy na obejrzeniu tego seansu. Jest jednak jeden mankament. Osobiście nie uważam, aby Cumberbatch zasługiwał na Oscara za tę rolę.