The Order 1886 (PS4)

ON:

W piątkowe popołudnie na moim biurku wylądowała kopia gry „The Order 1886”. Wiele polskich redakcji, zajmujących się wirtualną rozrywką, miało ogromny ból dupy, że gra do recenzji pojawia się w dniu jej premiery, a nie na kilka tygodni przed. Wiadomo, że taka kolej rzeczy uderza nie tylko w redakcję, ale i czytelnika, który po prostu interesujący go materiał znajdzie, np. na zagranicznych portalach. Wielu polskich graczy jednak sięga po rodzime recenzje, bowiem mają swoje ulubione czasopisma lub strony. Fala „hejtu”, jaka wezbrała, miała wysokość wieżowca, a najwięcej, gówna rzucały osoby niezwiązane z samą branżą. Czy słusznie oberwało się najnowszej produkcji na konsolę PS4? Wydaje mi się, że nie.

Produkcja studia Ready at Dawn przenosi nas do Anglii 1886 roku. Rzeczywistość zaserwowana przez producentów, nie ma jednak zbyt wiele wspólnego z tym, co znamy z książek historycznych. W tym alternatywnym świecie równowaga pomiędzy dobrem a złem pilnowana jest przez zakon rycerzy Okrągłego Stołu, rewolucja przemysłowa i wynalazki, serwowane między innymi przez pana Teslę, przechodzą najśmielsze oczekiwania, a do wszystkiego dochodzi jeszcze odrobina baśniowości w postaci Zmiennokształtnych, czyli wilkołaków. Wszystkie te elementy sprawiają, że fani seampunkowych klimatów będą zachwyceni, bowiem dawno nie mieliśmy do czynienia z podobną produkcją. Nam przyjdzie wcielić się w rolę Sir Gallahada, Rycerza Zakonu, który chce dowiedzieć się kto kryje się za nasilającymi się mordami oraz dlaczego wzmogła się aktywność rebeliantów w dzielnicy Whitechapel. Okazuje się, że to, z czym będzie musiał zmierzyć się Gallahad, to dopiero wierzchołek góry lodowej. Scenariusz jest całkiem przemyślany i zawiera wszystkie niezbędne w tego typu historiach elementy.

the-order-1886

Pierwsze co rzuca się w oczy po odpaleniu gry, to naprawdę wysokiej jakości grafika. Odpowiedni filtr stylizuje grę na stare, sepiowe zdjęcie. Stworzone na silniku animacje przechodzą płynnie w rozgrywkę, co za tym idzie – mamy trochę do czynienia z interaktywnym filmem. Nie mogę przyrównać tej produkcji do „Heavy rain” czy „Beyond: Two Souls”. Pomimo pewnych cech wspólnych, to jednak zupełnie inne działa. W „The Order” postanowiono dać nam odrobinę swobody i chociaż biegamy po z góry wytyczonych przez producentów ścieżkach, to nadal jest to raczej gra akcji, trzecioosobowy shooter, niż produkcja Quantoc Dreams. Elementy rozgrywki oraz samej historii są tak połączone, że bardzo szybko wciągną nas w świat gry. Zbalansowana liczba QTE przeplata się z niezłą strzelaniną. I pomimo tego, że niektóre rozdziały są po prostu filmem, popychającym opowieść do przodu, to nie poczujemy niedosytu, gdy już ukończymy grę. Wyjątkowy klimat – czyli coś, czego często brakuje w dzisiejszych produkcjach, tutaj jest po prostu namacalny. Fenomenalny voice acting, do tego udźwiękowienie i ścieżka dźwiękowa urzeczywistniają niesamowitą oprawę wizualną.

the-order-1886

Strzelankowa część gry może kojarzyć się z „Gears of War” lub z „Army of Two”. Nasz Rycerz ma do dyspozycji dwie bronie (pistolet i karabin) oraz dwa rodzaje granatów. Wybór broni strzeleckiej jest dość duży, ale nie imponujący. Gdy skończy nam się amunicja, to zawsze możemy podnieść broń, którą upuścili nasi wrogowie i przy jej pomocy rozprawić się z resztą przeciwników. Ważny jest system osłon, bo to właśnie dzięki niemu możemy poradzić sobie z kolejnymi falami wrógów, szczególnie jeśli są uzbrojeni w zabójcze dla nas strzelby lub broń zapalającą. Od czasu do czasu na naszej drodze pojawi się jakaś przeszkoda, którą trzeba zniszczyć lub ominąć, jest także kilka momentów, w których pobawimy się w skakanie po parapetach i wdrapywanie po gzymsach. Nie jest to jednak core gry.

the-order-1886

Podsumowując: „The Order 1886” to dobra, wciągająca i ładna produkcja, która na końcu zostawia furtkę na kolejną część tej opowieści. Do kosza trzeba wrzucić wszelkie herezje o 5-cio godzinnej rozgrywce, bowiem na poziomie normal, zbierając wszystkie znajdźki i robiąc wszystkie trofea, ukończenie gry zajęło mi około 8 godzin. Nie jest to bardzo dużo, ale z drugiej strony to idealna ilość dla graczy takich, jak ja, którzy mają często dość ograniczone zasoby wolnego czasu. W „The Order 1886” zagrać warto, a nawet i trzeba.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Marudy

Podziel się postem
468 ad