ONA:
Odkąd pierwszy raz zatopiłam ząbki w prozie Dana Browna, pokochałam „TEN” rodzaj książek, które tak cudownie penetrują historię, zostawiając nam, czytelnikom, furtkę na domysły. Możemy sprawdzić, na ile satysfakcjonują nas fakty, udowodnione teorie, a na ile jesteśmy podatni na szaleństwo. Niezależnie, czy to dotyczy religii, dawnych kultur, obrządków. Ważne jest za to to, jak autor danej książki radzi sobie z tematem. I czy potrafi sprawić, że my zaczynamy żyć powieścią.
Knox potrafi elektryzować czytelników. Świetnie łączy sensację i thriller, wplatając pomiędzy te gatunki historię. A do tego w „Rytuale babilońskim” genialnie łączy fakty, miejsca, bohaterów. Wszystko to sprawia, że książkę tę się pożera. Dosłownie!
Zaczynamy w Edynburgu. Tam w tajemniczych okolicznościach ginie profesor historii. Wszystko wskazuje na samobójstwo, jednak staruszek zostawia wskazówki. Skarb templariuszy!
Po chwili przeskakujemy do Peru, gdzie pojawia się wątek okrutnych praktyk seksualnych, którymi cechowało się dawne plemię. I tam też zaczynają się dziać rzeczy dziwne. Niewyjaśnione wypadki nie wyglądają na przypadkowe.
Po drodze pojawia się jeszcze Wielka Brytania, Hiszpania i Portugalia. Nawet egzotyczna Amazonia. Każdy ten wątek, każdy okres historyczny, każdego bohatera, łączy coś. Coś, co owiane jest tajemnicą, coś, co może stać się globalnym spiskiem. Od zapomnianych kultur, po gangi narkotykowe.
Brown wcale nie był pierwszym pisarzem, który tworzył takie powieści. Ale on był na tyle „odważny”, że dotknął do żywego jedną z najpotężniejszych organizacji światowych. Wodzenie za nos kościoła sprawiło, że stał się twórcą bestsellerowym, a na każdą jego książkę świat czeka z wypiekami. Tom Knox również lubi tego typu zabawy z historią, z jej tajemnicami. Trudno się dziwić – to chwytliwy, popularny temat. To tak jak po „50 twarzach Grey’a” kilka innych kur domowych postanowiło przelać na papier swoje fantazje.
Ale co o samym „Rytuale” mogę napisać? Czyta się. Czyta się go świetnie. Szybko, bo i akcja jest porywająca. Ma bardzo przyjemnie przemyślaną fabułę, bohaterów i tajemnicę. Ja niestety lubię tego typu powieści, więc jestem ciut bardzie wyczulona na te wszystkie misternie utkane wątki i sporo wyłapuję wcześniej, ale to i tak nie odbiera mi przyjemności czytania.
Fani tego rodzaju książek, którzy nie zapowietrzają się, gdy autor bazując na miksie faktów i własnej wyobraźni, przestawia nam szufladki światopoglądowe, powinni być zadowoleni. Ja jestem!
