Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner KSIĄŻKI RECENZJA

Jarosław Grzędowicz – Hel-3 – recenzja

Jarosław Grzędowicz Hel-3 recenzja

Na nową książkę Grzędowicza przyszło nam trochę czekać. Po przygodach, jakie poznaliśmy w „Panu Lodowego Ogrodu”, autor sam sobie postawił bardzo wysoko poprzeczkę, której przeskoczenie było niesamowicie trudne. Niestety, Hel-3 tego nie robi, ale też nie brakuje mu wiele do tego, aby być naprawdę dobrym tytułem. Grzędowicz zrywa z poprzednimi motywami, opowieściami i tworzy zupełnie nowy, futurystyczny świat. Świat, w którym ropa naftowa przestała mieć znaczenie.

Jarosław Grzędowicz – Hel-3 – recenzja

Jest rok 2058. Świat i jego mieszkańcy zmienili się. Gospodarki oraz rządy powstają i upadają, wspomniana ropa naftowa przestała być czarnym złotem, a jej miejsce zajął pierwiastek zwany Hel-3. Odpowiednio obrobiony, jest praktycznie niewyczerpalnym źródłem energii. Niestety, na Ziemi nie ma go za wiele, ale ogromne złoża można znaleźć na Księżycu. Co za tym idzie – ci, którzy chcą położyć na nim łapę, muszę się trochę namęczyć. Jednocześnie autor pokazuje nam zdehumanizowaną Ziemię, której mieszkańcy cały czas siedzą w MegaNecie. To rodzaj sieci, która wciąga i uzależnia, ale także dostarcza pieniądze, które można zdobyć za suby, wyświetlenia.

W tym świecie żyje Norbert, dziennikarz, wolny strzelec, który szuka sensacji, nagrywa je, udostępnia w czasie rzeczywistym do MegaNetu i w ten sposób czerpie zyski. To dość gówniany fach, bo nie zawsze ma się to szczęście, by być we właściwym miejscu i czasie. Podczas pewnego nudnego dnia, przypadkowo trafia w „ten czas”. Próba publicznej egzekucji to wydarzenie, które ma wpływ nie tylko na jego osobowość, ale i na całe jego życie. Kolejne następujące po sobie eventy sprawiają, że on sam będzie musiał wybierać pomiędzy obowiązkiem, sumieniem i poświęceniem.

I właściwie gdyby Norbert pozostał tylko dziennikarzem, a jego historia byłaby bardziej „przyziemna”, to Hel-3 prawdopodobnie by zyskał, i to bardzo dużo. Niestety tak nie jest. Świetny początek i naprawdę dobra końcówka nie rekompensują nierównego środka książki. Ilość zdarzeń, nawet jak na bohatera SF, wydaje się po prostu nieprawdopodobnie duża. Trochę szkoda. Może brakło tutaj kolejnego tomu, albo i dwóch. Wydaje się bowiem, że wiele wątków i elementów mogłoby być bardziej rozwiniętych. Co dalej? Po prostu koniec, bez westchnień i zachwytów.

Fani Jarosława Grzędowicza, którzy kochają go z kart „Pana Lodowego Ogrodu”, będą mieli nie lada orzech do zgryzienia, gdyż po fenomenalniej opowieści, która mieściła się na czterech tomach, otrzymują oni dużo krótsze dzieło, którego lektura nie musi zachwycić. Pomimo tego nadal mamy do czynienia z książką dobrze napisaną, w dużej części ciekawą, ale czy to wystarczy, aby zachwycić? Wątpię.

Tagi: Jarosław Grzędowicz – Hel-3 – recenzja, blog popkulturowy, książki, recenzja