Trzy billboardy za Ebbing, Missouri – recenzja

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri - recenzja

Oj ciężki ten film. Ciężki i zaskakujący, dziwny, świetnie zagrany. Ślizga się pomiędzy byciem czarną komedią a solidym kryminałem. Mówi o rozpaczy, o zemście, o winie i o karze. Mówi wiele o samotności, o stracie. O przepotężnym bólu. Ogląda się go dziwnie przyjemnie. To bardzo dobre kino, takie do absolutnego polecania.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri – recenzja


Przy drodze gdzieś na końcu świata, w małym miasteczku Ebbing, stoją billboardy. Nikt ich nie wykorzystuje, aż do dnia, w którym Mildred Hayes (Frances McDormand) postanawia zasiać ziarno fermentu. Kobieta wykupuje powierzchnię, a na tablicach lądują słowa skierowane do miejscowego szeryfa.

Córka Mildred została zgwałcona i zamordowana, a policja z szeryfem Willoughby’m (Woody Harrelson) na czele, niewiele zrobiła w tym temacie i sprawa nadal nie została wyjaśniona, a sprawcy ujęci. I teraz tak: próbujemy zbyt szybko rozwiązać zagadkę, bo zaraz na początku wydaje nam się, że te tablice są tylko po to, by raz jeszcze zwrócić uwagę na sprawę, by „zmotywować” gliniarzy, by się nią zajęli… A guzik! Ten film to gigantyczna groteska, którą dodaje się do różnych innych elementów. Bo tu mamy wszystko: od współczesnego westernu, po mocno chrześcijańskie wpływy.

Przebierałam długo nóżkami, w oczekiwaniu na to dzieło. I absolutnie się nie zawiozłam. Przede wszystkim uwiódł mnie scenariusz – sama opowieść zachwyca ponad wszelkie wątpliwości. To coś dla fanów historii od Sorkina czy Tarantino. To taka właśnie karuzela emocji, zwrotów akcji, ucierania nosa własnym „podejrzeniom”, a przy tym to wszystko jest zachwycająco perfekcyjne w odbiorze. Aktorzy, którzy zagrali w „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” są mistrzami.

Po seansie film siedzi w głowie jeszcze przez jakiś czas. Dobrze się to oglądało.

Tagi: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad