Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner KSIĄŻKI RECENZJA

Zana Fraillon – Wróbelek z kości – recenzja

Zana Fraillon - Wróbelek z kości recenzja

Mocna pozycja, nie ma co. Dziwna, niby prosta, a jednak skrywa wiele emocji. Pisana z perspektywy dziecka, co może przeszkadzać, ale tak sobie autorka wymyśliła i finalnie – ten zabieg daje ogrom emocji. Książka, czytając którą się myśli. Independent napisał o tej książce, że zawstydza – i tak dokładnie jest.

Zana Fraillon – Wróbelek z kości – recenzja

Zawstydza to, że wydajemy osądy zanim przyjrzymy się jednostce. Interesuje nas ogół, stereotyp to, co mówią nam inni. To oni, właśnie ci „Inni” budują naszą wiedzę i emocje, a robią to wyłącznie w sposób subiektywny. I potem czytamy, w naszych spokojnych, pięknych domach, w bezpiecznych okolicach, z pełnymi rodzinami, które nie zostały doszczętnie zniszczone i rozerwane przez wojnę, o tragediach ludów, które nie miały takiego szczęścia. Wyciągamy wnioski, wiemy wszystko. Nie wiemy nic.

Zana Fraillon napisała książkę „Wróbelek z kości” i zrobiła to w świetnym stylu. Piękna, chociaż prosta proza, łączy się z rzeczywistością, która jest brutalna, okrutna, zła. Można ją osadzić w dowolnych realiach, w dowolnym miejscu i czasie. Bo już w historii mieliśmy momenty, gdy dwoje dzieci stało po dwóch stronach drutu kolczastego, by zawiązać między sobą dziwną relację.

Subhi to dziecko z obozu dla uchodźców. Dla niego istnieje tylko świat obozowy. Innego domu, innej realności nie zna. Jest on, jego siostra ich matka, są tysiące innych osób, które żyją z nimi, obok.

A potem poznaje dziewczynkę „zza drutu kolczastego”. Zaczyna w nich coś rosnąć, coś się zmieniać. Finałem ma być wolność. W jakiejkolwiek formie.

Czytając tę książkę, nie sposób wymienić „bieżących” wydarzeń i zastąpić je tym, co działo się ze światem i na świecie podczas II Wojny Światowej. Tymczasem nie minęło tak okrutnie dużo lat, a my zapomnieliśmy o wszystkim. Głód, strach, odczłowieczenie. Nie piszę „zezwierzęcenie”, bo zbyt bardzo kocham zwierzęta, a one, w stosunku do siebie, nie są tak okrutne. Okrucieństwo, przemoc, ludzkie tragedie – każdego dnia. „Rzeczywistość obozowa” nie zmieniła się zbyt bardzo w latach czterdziestych ubiegłego wieku i teraz.

Powieść napisana jest w dość charakterystyczny sposób, z narracją „dziecięcą”, co może nieco razić, ale tylko początkowo – do momentu, gdy zdasz sobie sprawę z tego kto tu mówi i w jakim położeniu się znajduje. Autorka, mimo, że wymyśliła bohaterów, opierała się na danych, które zostały zgromadzone przez różne ośrodki.

Mam wrażenie, że książka ta została napisana po to, by pokazać, że ciągle „pamiętamy” o ofiarach z lat 1939-45, a nie pamiętamy o koszmarze, który trwa tu i teraz. Jednocześnie zapominamy o tym, że nasze decyzje, nastroje, opinie i idee, które przekazujemy dalej, w mocny sposób odbiegają od humanizmu, którego powinna nas nauczyć lekcja o II Wojnie Światowej. Dlatego zawstydza. Dlatego warto ją przeczytać.

Tagi: Zana Fraillon – Wróbelek z kości – recenzja, książki, recenzja, marudzenie, blog recenzencki