ON:

Na wyspie Wikingów o pięknej nazwie Berk (brzmi jak bek) mieszka sobie nastoletni chłopak zwany Czkawką.

Młody wojownik nie jest chlubą swojego ojca, przywódcy wioski oraz zamieszkujących ją wojowników. Jak każdy mężczyzna powinien prędzej czy później (ale raczej prędzej) zabić smoka, największego wroga tejże społeczności. Nie ma znaczenia czy będzie to mały smok, czy może duży smok, ważne jest aby był zabity. Są one wrogami Wikingów od wielu pokoleń, a jak wiadomo, naród Nordów jest waleczny, wiec tłucze swoich wrogów okropnie. Latające jaszczury wpadają przeważnie w nocy, kradną owce, niszczą budynki, a później odlatują w tylko im znanym kierunku. W związku z takim, a nie innym obrotem spraw, już od małego każdy chłopiec i dziewczyna wiedzą jakie gatunki potworów rozróżniamy, jak je zabijać i jak bronić się przed ich atakami. Jeden ze starszych prowadzi codzienne lekcje, które kończą się ostatecznym egzaminem – walką na ringu z krwiożerczą bestią. Na takich zajęciach Czkawka to najgorsza klasowa oferma, z którą nikt nigdy nie chce być w grupie. Problem Czkawki jest taki, że chłopak chce zabić smoka, ale jakoś mu to nie wychodzi. Więcej w nim pacyfisty, niż wielkiego wojownika, ale nie przeszkadza mu to próbować. Wiadomo, ważne są chęci, mimo że piekło nimi wybrukowano. Najstraszniejszym znanym smokiem jest „Nocna furia.” jest to „Wielka stopa” wśród smokow, nikt nigdy go nie widział, a jak widział to nie mógł opisać co dalej się działo. Przyczyna była prosta, po spotkaniu z Furią jesteś martwy. W encyklopedii smoków karta zawierająca opis tego gatunku nadal stoi pusta i czeka na swojego skrybę. Zapomniałem dodać, że nasz bohater jest czeladnikiem u kowala. Z bronią, uprzężami, siodłami i innym badziewiem ma do czynienia codziennie. Dzięki doświadczeniu oraz pomysłowości buduje on wyrzutnię, która ma mu pomóc złapać, a może i zabić smoka. Podczas nocnego ataku na wioskę oddaje on strzał w kierunku najstraszniejszego z nich – Mrocznej Furii. Niestety wydaje się on chybiony. To tyle jeśli chodzi o sprawy waleczności. Czkawce przydałoby się zrobić coś męskiego, gdyż w wiosce jest taka jedna blondie, którą by chciał usidlić. To waleczna, zadziorna i śliczna Astrid. Ale nie dla psa kiełbasa, na tą „suchą nordycką” zasługuje waleczny mężny Wiking.

W ciągu kilku minut śliczne animowanej bajki, poznajemy chłopaka oraz jego problemy. Po nocy, po nieudanych zajęciach, jedyna ucieczka to malownicze opuszczone rejony wyspy. Samotne spacery. Podczas jednego z nich chłopak „przypadkowo” trafia do wąwozu, na dnie którego leży dorosły, granatowy i niebezpieczny gad. Jest to raniona przez niego Nocna Furia. Przez brak lotek na ogonie smok nie może swobodnie latać i ma problemy z utrzymaniem równowagi. Pierwsze spotkanie człowiek vs. smok nie jest może do końca udane, ale po nim są kolejne, a między chłopakiem a „Szczerbatkiem”, bo tak nazwał on swojego pupila, tworzy się więź, której nie ma czasem nawet między ludźmi. Dzięki tej przyjaźni chłopak z wioskowego nieudacznika, staje się ekspertem w dziedzinie smoków. Wszystko to dzięki obserwacji Furii. To dopiero początek pięknej historii jaką zobaczycie w filmie animowanym pt. „Jak wytresować smoka”.

Jest to bajka, którą miałem okazję oglądać po raz pierwszy i bardzo dobrze się bawiłem. Warto wiedzieć, że za jej realizacje odpowiadają twórcy takich hitów jak „Madagaskar” czy „Kun Fu Panda”. Niech te dwa tytuły będą wyznacznikiem wysokiego poziomu, który utrzymuje także i ten film. Może jest tutaj mniej śmiechu niż w tamtych animacjach, ale nadal poziom prowadzenia opowieści jest wprost wyśmienity. Bajka na pewno nie na raz, do której wrócę za kilka, kilkanaście miesięcy jak to robię w przypadku innych filmów. Warto.

ONA:

Uwielbiam bajki, które nie są typowe. Oklepane księżniczki i misie-pysie zupełnie do mnie nie trafiają. Co ciekawe, niezbyt bardzo przepadam za przygodami Shreka, ale to już chyba zmęczenie materiału jest. Jakbym miała wymieniać moje ulubione baje, z ostatnich kilku lat, to to będą „Auta”, „Madagaskar” i „Jak wytresować smoka”. A w związku z tym, że Dave nie wiedział, jak się należy rozprawiać ze smokami, czas mu pokazać jak to wygląda i jak to się robi.

Cała historia rozgrywa się w krainie Wikingów, którzy mieszkają na wyspie Berg. A tam walka z smokami to codzienność. Każdy nastolatek, gdy wejdzie już w odpowiedni wiek, musi przejść szkolenie, które nauczy go walczyć z bestiami, bo przecież one tylko czekają na to, by pożreć za pomocą paszcz kolejne stworzenie. Oczywiście, nie muszę wspominać o tym, że owa smocza inicjacja jest w świecie Wikingów ważna i pozwala na pokazanie swojej wartości. Szczególnie, gdy jest się synem władcy plemienia i słynie się ze swojej pierdołowatości. I tu poznajemy naszego bohatera, Czkawkę, który jest ekstremalnie nieporadny. Polowanie na smoki nie wychodzi mu zupełnie, ale młodego zdaje się to nie rusza. Ojciec ze złości powoli traci głowę, taka hańba.

A tymczasem Czkawka poznaje przypadkiem Szczerbatka. Szczerbatek jest nikim innym, jak jednym z najgroźniejszych smoków w dziejach, smokiem z gatunku Nocna Furia. Jest silny, jest przebiegły, w leksykonach zalecają, by uciekać gdzie pieprz rośnie, gdy pojawi się Furia. Dobry materiał na przyjaciela, nie ma co. Czkawka, gdy pierwszy raz spotyka gada, jest przerażony, ale zauważa, że Szczerbatek jest ranny. Ma uszkodzone skrzydło na ogonie i nie może wydostać się z wąwozu. Chłopak postanawia mu pomóc. Ale jak wytresować smoka?! Okazuje się, że można to zrobić. Wystarczy trochę sympatii i cierpliwości. A Szczerbatek okazuje się być kapitalnym kompanem, skorym do figli i zabaw. Przypomina bardziej psa niż smoka. Czkawka poznaje prawdziwą naturę tych „zwierząt”, która jest zupełnie inna niż to, w jaki sposób przedstawiają ich ludzie. W końcu znajduje bratnią duszę, w ciele ogromnego smoka. I dzięki temu zaczyna brylować na zajęciach ze smokoznastwa. Wszyscy są w szoku. Gapowaty Czkawka jest zaklinaczem smoków?

A cała historia kryje jeszcze jednego smoka. Smoka wszystkich smoków.

Bajka jest świetna. Jest zabawna, więc i dorośli, i dzieci mogą się rewelacyjnie bawić, oglądając przygody Wikingów. Bohaterowie są przerysowani, ale to przecież bajka, muszą być „bardziej”. Styl życia Wikingów przedstawiony jest jako jedna wielka wojna i walka z kim popadnie, są bezwzględni i w paszczy, i w pięści. Ale na skutek różnych, dziwnych wydarzeń, okazują się być mięciutcy w środku, jak rozgrzana pianka marshmallow. Czkawka jest chodzącą ofermą, ale jest sympatyczny, lubimy go od pierwszych scen. Dialogi bawią, kilka tekstów powala. No i bajka jest przede wszystkim ładna.

Oglądając ją 2 lata temu, nie mogłam powstrzymać wrażenia, że Szczerbatek jest jak moja jamniczka. Głupol, ale uroczy. Teraz, gdy naszego psiaka już nie ma z nami, bo hasa w wiecznej krainie, oglądało mi się to smutno-pusto…