American History X

ONA:

Generalnie, wszystko co jest polityczne i opatrzone końcówką -izm – jest daremne. Ale to moja opinia, mogę się nie znać. Zupełnie też z tego powodu odpuściłam chodzenie na wybory i interesowanie się tą tematyką. Dla własnego spokoju i komfortu psychicznego. Niemniej zdarza mi się oglądać „filmy polityczne” i co najlepsze – strasznie się tymi historiami emocjonuję. I tak też było w przypadku filmu „American History X.”

Zawsze się zastanawiałam, jak bardzo trzeba być ograniczonym, żeby wpaść tak strasznie w jakąś subkulturę. Tak, uważam, że totalne ukierunkowanie się na jedną filozofię ogranicza. Może by mi to wyjaśnił mój kumpel z czasów licealnych, który z zakompleksionego i cichego chuderlaczka, zmienił się w ogromnego i łysego bysiora, który   salutuje, tatuuje nazistowskie znaczki i pali flagi. Tylko wada wymowy została mu taka sama. Ale wracając do tematu. Film o nazistach, ciężki, trudny. Film o nienawiści, o agresji, o problemach. Film momentami wykrzyczany, momentami cichy. I do tego uroczy jak zawsze Edwad Norton. Historia jest połączeniem dwóch przeplatających się wątków: before jail i after jail. B.J. mamy czarno-białą historię tego, jak Derek stał się nazistą. I właściwie, trudno go oceniać, przeszedł piekło. Niemniej, z uroczego, kochanego chłoptasia, wyrósł z niego skurwiel. Łysy skurwiel ze swastyką na piersi. Jest przepełniony agresją i nienawiścią. Ale jednocześnie jest charyzmatyczny. Staje się pupilkiem głównego nazi i przyciąga kolejnych chłoptasiów, którzy najpewniej tak jak i on sam, są po prostu zbłąkani, szukają autorytetu, opieki, zainteresowania. Idą za nim w ciemno. Razem napadają na sklepy, których właściciele nie należą do rasy panującej. Razem kombinują, sieją spustoszenie. Młodszy brat Dereka jest w niego coraz bardziej wpatrzony… Aż do pewnej nocy. Derek akurat odbywał stosunek płciowy z jego dziewczyną (swoją drogą, w tej roli jeden z największych paszczurów Hollywood, czyli Fairuza Balk), jego braciszek zauważył, że niestety, dwóch czarnoskórych braci, właśnie planują okitrać mu samochód. Woła brata. A ten zrzuca z siebie lachoniątko, wyjmuje gnata i jeb-dup. Jeden strzał – jedne trup. Drugi strzał – drugi trup. Tylko niestety, jeden z kolesi przeżył. Wypełniony po brzegi kurwicą Derek postanowił go mało subtelnie dobić. I trafia za to na 3 lata do paki. Trzy lata… Przez ten czas zmienił się diametralnie. Oczywiście, najpierw szybko złapał kontakt z innymi białymi panami, ale zauważy, że oni bezczelnie bratają się z tymi gorszymi, z Meksykanami, z murzynami. Zaczął się buntować. I jednocześnie „zaprzyjaźnia” się z swoim czarnoskórym kompanem w pracy. Tego za wiele. Biali bracia urządzają sobie na jego dupie jesień średniowiecza i po tym zdarzeniu wszystko się zmienia. W przemianie towarzyszy również jego były szkolny dyrektor, również ciemnoskóry. Druga historia, ta A.J. skupia się bardziej na młodszym z braci Vinyard. Poznajemy go akurat, gdy wspomniany już dyrektor szkoły wzywa go na dywanik. Daniel, będący pod mocnym zauroczeniem starszym bratem i jego poglądami, właśnie napisał pracę o „Mein Kampf.” Interesują się nim również kumple Dereka, widząc w nim nowego „przywódcę”, który będzie równie charyzmatyczny jak ten, co właśnie siedzi w pace. Kiedy jednak wychodzi z więzienia, za wszelką cenę chce wyleczyć młodszego brata z nazistowskiej choroby. Stara się zupełnie odciąć od tego, co było. Chce zacząć na nowo. I chce, żeby brat wybrał jego drogę, póki nie jest za późno. Ale niestety, jest. Film nie ma happy endu i pada pod koniec strzał.

Produkcja jest mistrzowska. Przeplatające się historie nie są kłopotliwe w zrozumieniu. Wszystko jest nad wyraz ostre, surowe, pełne brutalności. Jest wielowymiarowy. Nic nie jest oczywiste – nie ma ostrego podziału między tym co dobre, a co złe. Ale mamy za to 100% nienawiść jednych do drugich. To film o tym, jak szybko i drastycznie człowiek jest w stanie się zmienić. To film o tym, jak nisko człowiek jest w stanie upaść, by potem odrodzić się. Jest naprawdę mocny i warty uwagi. Bardzo polecam.

ON:

Czasami zastanawiam się skąd drzemie w ludziach tyle nienawiści i żółci, jaką obarczamy naszych bliskich. W historii naszego śmiesznego świat,a znalazło się kilku takich, którzy swoją chorą wizją zarazili miliony innych. Stojąc na trybunach wypowiadali słowa namawiając do przemocy i nienawiści, do czynienia złego bliźniemu swemu. Jednym z takich ludzi był znany Adolf H., który poniekąd jest drugoplanową postacią filmu „Więzień nienawiści”. Dlaczego tak uważam? Ponieważ gdyby nie ten „człowiek”, nie pojawili jego naśladowcy i wyznawcy. Właśnie o nich opowiada wspomniany powyżej tytuł.

Derek Vinyard jest oddanym idei skinheadem, wierzy ślepo w słowa głoszone przez Camerona Alexandra, lokalnego guru Nazistów. Chłonie jego racje jak gąbka wodę. To wszystko sprawia, że szybko staje się idolem, a dla społeczności kolesi bez włosów, jest kimś w rodzaju gwiazdy, ideału godnego do naśladowania. Jednym z dzieciaków, które są wpatrzone w niego jak w obrazek, jest jego młodszy brat – Daniel. Problemem jest tylko jedna rzecz – jego idol siedzi w więzieniu. Starszy brat dostał 3 lata za dwa zabójstwa. Stało się to podczas jednej nocy, gdy trójka czarnoskórych mężczyzn chciała ukraść samochód spod domu Vinyardów. Derek nie zastanawiał się długo nad tym, co ma zrobić. Założył bokserki, buty i wyciągnął z szuflady pistolet. To są Stany. Ktoś wchodzi na Twoją posesję, to jest już trupem. Najpierw zginął koleś stojący pod drzwiami, kolejnym był ten, który zaczął uciekać. On miał szansę przeżyć, gdyby trafił na kogoś innego. Ale padło na Dereka. Podczas odsiadywania wyroku, w domu wiele się zmieniło. Z bratem są problemy, matka ledwo zipie, gdyż wykańcza ją choroba, jedynie siostra wydaje się najnormalniejsza z wszystkich domowników. Ma włosy.

W czasie gdy brat był w więzieniu, Daniel po swoich przejściach z nauczycielami wylądował na dywaniku u czarnoskórego dyrektora szkoły, do której uczęszcza. Jego wypracowanie, które dotyczyło “Mein Kampf”, nie zostało dobrze przyjęte. W ramach „rozgrzeszenia” ma napisać wypracowanie o tym co wpłynęło na jego, brata, na całą rodzinę i skłoniło do takiego, a nie innego poprowadzenia swoich losów. Wypracowanie to ma się zwać „American History X.” W tej chwili tak naprawdę zauważamy jedną prawidłowość. Wszystkie zdarzenia, które miały miejsce w przeszłości, przedstawione są w czarno-białej konwencji. Daniel siada więc do komputera i zaczyna pisać jego historię. Dowiadujemy się z niej wielu rzeczy. Między innymi dlaczego Derek stał się tak zaciętym skinheadem i bojówkarzem, jakie były jego losy w więzieniu i co spowodowało jego drastyczną zmianę. Wydarzenia w filmie obejmują niecałe dwa dni (nie licząc tych z retrospekcji), podczas których mamy szansę zobaczyć jak ogromnie różni się nasz świat, od tego jaki prezentowany jest przez grupę zatwardziałych neonazistów. Wszystko ma jednak swoją przyczynę…

Czasami jak patrzę na to wszystko, widzę pewne prawidłowości, rzeczy i wydarzenia, mające ogromy wpływ na zachowania mas. Dlaczego Francuzi narzekają na mniejszości zamieszkujące przedmieścia Paryża? Londyńczycy nadal żyją tym, co działo się na ich ulicach jakiś czas temu. Nienawiść do mniejszości narodowych i grup etnicznych nie bierze się bez przyczyny. Wystarczy tylko kilku, kilkunastu oszołomów i już do całej nacji zostanie przypięta odpowiednia etykieta. To wystarczy by inna grupa zaczęła cię nienawidzić. „Więzień nienawiści” jest filmem dość mocnym, nie tyle z racji scen, co poprzez swój wydźwięk. Warto go zobaczyć dla bardzo dobrych kreacji Nortona oraz Furlonga.

Autor: Marudy

Podziel się postem
468 ad
  • “ciążki”
    film chyba nie dla mnie przynajmniej na razie, z tego co czytam. Wolę się odprzężyć przy jakiś blockbusterze czy dobrym SF. Może kiedyś…