By the gun

ON:

Filmy gangsterskie można podzielić na te wyjątkowe, które są uznawane za kultowe, oraz na inne. „By the Gun” zaliczamy niestety do tej drugiej grupy. Ten film miał potencjał, ale został ona zmarnowany. Może jeśli obsada zostałaby wymieniona na aktorów, którzy potrafią grac, to była by to lepsza produkcja.

Nick Tortano to nieco cwaniakowaty, ale bardzo ambitny przestępca. Młoda krew, która chce dostać się do „mafijnej rodziny” w Bostonie. W tej chwili jest popychadłem i chłopcem na posyłki. Wraz ze swoim kumplem Georgem kombinują, jak zarobić jakąkolwiek kasę. Pewnego dnia Nico dostaje to pierwsze i najważniejsze zlecenie, musi kropnąć pewnego prawnika, który zawadza mafii. Niestety, koleś nie potrafi pociągnąć za spust, a w robocie wyręcza go kumpel. Dla mafii najważniejsze jest jednak to, że robota została wykonana. Nikt nie pyta kto zabił adwokata, ważne jest to, że koleś zniknął. Nick zaś dostaje się wreszcie do „rodziny” i myśli, że teraz coś się zmieni w jego życiu. Okazuje się jednak, że gówno to wszystko dało, bowiem w mafijnej drabinie nadal znajduje się na najniższym szczeblu. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy chłopak zaczyna spotykać się z córką jednego z bandziorów.

Ten film nie jest zły. Inaczej: ten film spieprzono tak, bardzo, jak tylko można było to zrobić, a jednocześnie nadal da się go oglądać. Co by w takim razie było, gdyby za to dzieło wzięli się twórcy z górnej filmowej półki? „By the Gun” można obejrzeć raz, ale i tak zdarzą się tutaj momenty, które przynudzają. Widać było, że chciano otrzymać dzieło ambitne mówiące nie tylko o zemście, ale o wartościach, które pojawiają się w mafijnym świecie. Trochę do dupy, bowiem nie wszystko wyszło tak, jak by tego oczekiwali widzowie. Trochę szkoda.

ONA:

Film równie przyjemny co ból zębów. I depilacja woskiem okolic intymnych. I chilli w oku. I cholera wie co jeszcze. Film akcji, który jest nudny? Kryminał, który jest nudny? Film o gangsterach, który jest nudny? Na Teutatesa! Przecież w tak oklepanym materiale, jakim są sensacje w gangsterką w tle, to wystarczy wyciągnąć wnioski i to, co najlepsze z połowy filmów, które powstają co rok i które zahaczają o ten temat. I tyle, to wystarczy. Tymczasem „By the gun” nie dość, że nudzi, to do tego jest cholernie dziurawy.

Nic ciekawego. Właściwie to dzieło, które można sugerować, gdy ktoś szuka definicji słów takich jak „nuda”, „dłużyzny”, „smędzenie”. Czasami jest tak, że twórcy specjalnie zwalniają fabułę na początku danego dzieła, by po pewnym momencie strzelić batem w aktorów, którzy wręcz porywają nas i wykręcają nam bebechy. Tu tego nie ma. „By the gun” od pierwszych, po ostatnie minuty, jest po prostu dziełem smętnym.

Silenie się na robienie sensacji, która się wlecze, która jest marnie nagrana, zagrana i zmontowana, to po prostu godzenie w podstawowe prawa człowieka. Film odradzam. Oglądanie 12 godzinnego kursu szydełkowania jest ciekawsze i bardziej porywające, bo finalnie można się dowiedzieć jak zrobić se szalik. Albo stringi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Marudy

Podziel się postem
468 ad