The Boxer Rebellion – „Ocean by Ocean” – recenzja

The Boxer Rebellion - „Ocean by Ocean” - recenzja

ON:

Płytę „Ocean by Ocean” zespołu The Boxer Rebellion otwiera niesamowity „Weapon”. Melodyjny, lekko tajemniczy, pięknie rozwijający się utwór. Jest on kwintesencją pysznej muzyki spod znaku Indie, która wypełnia ten album. Naleciałości z world music oraz lekko piskliwy, ale mocny głos Nathana Nicholsona, tworzą mieszankę, obok której ciężko przejść obojętnie. The Boxer Rebellion – „Ocean by Ocean” – recenzja

„Ocean by Ocean” to piąty studyjny krążek tego zespołu. Piąty trzymający równy poziom muzyczny pejzaż. I chociaż nie można zarzucić niczego tej muzycznej podróży, to właśnie wspomniany „Weapon” odstaje bardzo od reszty piosenek. Gdyby nie on, pewnie bawet bym nie „przespał się” z tą produkcją. Całe szczęście było inaczej.

The Boxer Rebellion to mieszanka temperamentów. Amerykański wokalista (Nathan Nicholson), który pochodzi z Tennessee i Anglik (Andrew Smith) na gitarze prowadzącej. Do tego dochodzi jeszcze bas (Adam Harrison) i perkusja (Piers Hewitt). Stylizowana na dźwięki lat 80-tych, czerpiąca garściami z U2, Petera Gabriela, czy też Cocteau Twins muzyka, stworzona została na nowo. Wyewoluowała, dodano do niej coś, ze współczesnej melancholii. W tym czteroosobowym składzie powstają utwory często zahaczające o ezoterykę, przynoszące na myśl amerykańskie bezdroża i podróże w samotności po opuszczonych autostradach. Taki właśnie jest „Keep me close”, który aż prosi się do odsłuchu w pędzącym nocą samochodzie. Spokojny i bardzo tajemniczy rozwija się w drugiej części, aby zaskoczyć swoją warstwową budową. Dużą zasługę mają w tym wszystkim sample i klawisze. Pojawiają się one na płycie bardzo często i wychodzi to jej na dobre. Odrobina elektroniki pozwala nadać całości odpowiedniego nacechowania, przybliża nas do granicy pomiędzy snem a jawą. I to jest największe osiągnięcie zespołu: melodyjna spójność, lekka bajkowość. To krążek, który jest trochę jak album grupy Syket – „Can You Keep a Secret?”. Niech nie zmylą Was jednak te delikatne dźwięki, bowiem słowa nie zawsze opowiadają o sprawach lekkich i łatwych. The Boxer Rebellion ma w sobie to coś, co potrafi porwać. Możliwe, że dlatego ich piosenki pojawiają się co chwila w amerykańskich serialach, takich jak Grey’s Anatomy, CSI, czy też Forever.

Jeśli nie znacie The Boxer Rebellion, to zacznijcie swoją przygodę od „Ocean by Ocean” – płyty złożonej z 10 hitów, z przebojowymi refrenami i pięknymi melodiami. Potem weźcie do ręki starsze albumy i spędźcie z zespołem trochę czasu. Naprawdę warto. Oderwiecie się od codzienności i posmakujecie muzyki, której w Polsce brakuje.

The Boxer Rebellion – „Ocean by Ocean” – recenzja

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Dawid

Podziel się postem
468 ad