ON:

Mam ogromny problem z „Everybody’s Gone to the Rapture”, bowiem nie mogę powiedzieć, że jest to typowa gra. To raczej interaktywna opowieść, w której jesteśmy tylko obserwatorami, tego, co dzieje się na ekranie. Okazuje się jednak, że cała moc tej produkcji tkwi w zupełnie innym miejscu – nie w rozgrywce, ale w opowieści, która składa się z wielu elementów i wątków, które odkrywają przed nami tajemnice pewnego miasteczka.

Wszyscy mieszkańcy zniknęli. Pozostawili po sobie otwarte mieszkania, samochody, rowery. Nigdzie nie znajdziemy nikogo, kto mógłby w jakiś sposób przybliżyć nam co dokładnie się stało. Zaczynamy ot tak, po prostu, przy małym budynku, gdzieś na obrzeżach miasteczka. Odsłuchujemy pierwsze nagranie radiowe, potem zobaczymy dziwaczną anomalię świetlną, która w pewien sposób przybliży nam jakąś bardzo niewielką część wydarzeń. I tak naprawdę tak wygląda ta gra. Po prostu zwiedzamy opustoszałe miasteczko i zbieramy fragmenty poszczególnych opowieści, dowiadujemy się co tak naprawdę zaszło na miejscu i to jest tyle. Albo aż tyle, bowiem sposób, w jaki opowiedziana jest historia, muzyka, klimat, to wszystko sprawia, że „Everybody’s Gone to the Rapture”, jest produkcją wciągającą, ale docenią ją tylko ci gracze, którzy nie czują parcia na wszechobecną akcję, trupy, wybuchy i fajerwerki.

Everybody's Gone To The Rapture™_20150811092342

Produkcja ta nie jest też interaktywnym filmem, w którym stajemy się jednym z głównych jej bohaterów, gdzie nasze decyzje mają wpływ na to, co wydarzy się później na ekranie. Opowieść tę należy traktować, jak coś w rodzaju audiobooka, który wymaga od nas odrobiny wysiłku, w postaci ruchów kontrolera. Gdy zaczniemy podchodzić do tego tytułu w ten właśnie sposób, okaże się, że mamy do czynienia z niesamowicie dopracowanym story-tellingiem, który ma do zaoferowana bardzo, bardzo wiele.

everybodys_gone_to_the_rapture_4

Ciężko opisywać tę grę bez zagłębiania się w scenariusz i bez spojlerowania. Dlatego nie przeczytacie tutaj nic więcej na temat samego scenariusza. Nic więcej nie mogę ujawnić, bo zepsuję wam całą zabawę. Wystrzegajcie się czytania szczegółowych recenzji, czy też oglądania całego walktrough, bowiem zepsuje wam to całą zabawę.

Złośliwi mówią, że „Everybody’s Gone to the Rapture” jest symulatorem chodzenia. Ja uważam, że warto poświęcić czas i poznać co tak naprawdę wydarzyło się w tamtym miasteczku.