ON:

Minęło ponad 10 lat od momentu, gdy seria „God of War” pojawiła się na PS2. Kolejne lata przyniosły następne części, które zagościły na konsolach PS2, PS3 i PSP. Już za kilka dni pojawi się zremasterowana edycja „God of War 3”, która zwita na konsolę PS4. O ikonie, jaką jest Kratos – główna postać tej serii, można napisać wiele, ale na pewno nie to, że jest miłym facetem. Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, przecież to, jak zakpili sobie z niego bogowie, mogło doprowadzić każdego do szaleństwa.

Historia opowiedziana w serii „God of War” pokazuje „inne” spojrzenie na mitologię grecką. W tej alternatywnej rzeczywistości Kratos to wojownik, który służy bogom Olimpu. Wykonuje posłusznie ich rozkazy i jest narzędziem praktycznie idealnym. Wychowany w Sparcie nie zna bólu i nie straszny mu żaden trud. Kolejne zastępy wrogów ginęły pod jego stopami i za sprawą ostrzy, które służyły mu za broń. Niestety, bogowie lubią sobie zakpić z naszych planów i tak było i w tym przypadku. Ares – bóg wojny, chciał stworzyć wojownika idealnego, żołnierza, który wypełni każdy rozkaz i zesłał na Kratosa szał, amok, w którym wyrżnął on całą wioskę bezbronnych osób. Ginęli starcy, kobiety, a także dzieci. Wśród ofiar była także żona oraz dziecko wojownika. Ares wyszedł z założenia, że w ten sposób zostaną pokonane wszelkie przeszkody psychiczne i fizyczne, które blokowały Spartanina przed byciem bronią idealną. Tym razem jednak było inaczej. Kratos przełknął zniewagę i stratę bliskich, a następnie przysiągł sobie, że zemści się na każdym, kto jest odpowiedzialny za całą sytuację. Tak zaczyna się jego krwawa wendetta.

Seria „God o War” to gra akcji, która przepełniona jest krwią i bluźnierstwami, czasem także pojawia się tu sex. W końcu duży chłop jakim Kratos, musi czasem… Na drodze wojownika bogowie stawiają hordy potworów, stworzeń mitologicznych, które mają za zadanie pozbawić zabójcy życia. Niestety, lata walki i bezwzględnego oddania między innymi Aresowi uczyniły z uzbrojonego w dwa ostrza Kratos maszynę nie do zatrzymania. Stanąć na jego drodze, to jak stanąć na torach i próbować zatrzymać pociąg.

Graficznie i muzycznie nie ma się tutaj do czego przyczepić. Gra za każdym razem trzymała standardy dopasowane do czasów, kiedy następowała premiera. Jeśli jeszcze nie graliście w tę serię, to warto sięgnąć po pierwsze części i zrobić trochę demolki, bo na dniach będzie można pobrać już zremasterowaną część trzecią, która godna jest uwagi. „God of War” to już marka sama w sobie.