ON:

Indyki, czyli gry Indie, mają to do siebie, że nie są przepełnione wymyślną grafiką, a mechanika czasem jest prosta, jak konstrukcja cepa. Tytuły te obdarzone są czymś innym – czymś, czego często brak we współczesnych, topowych produkcjach. Jest to grywalność.

Jakiś czas temu w programie dla „plusowiczów” pojawił się tytuł „Lone Survivor: The Director’s Cut”. To multiplatformowa gra, która pojawiła się na konsolę PS3 oraz Vitę. Za tytuł ten odpowiada znany z „Hotline Miami” Jasper Byrne.

„Lone Survivor” to specyficzny horror 2D, który posiada rozpikselowaną grafikę i fenomenalne udźwiękowienie. Naszym zadaniem jest przeżyć. A co się dokładnie stało? Otóż wybuchła jakaś epidemia, ale jaka – tego nie wie nikt. Na ulicach i w budynkach pojawiły się dziwne stwory, które upodobały sobie ludzkie mięso. Nasz bohater budzi się w swoim mieszkaniu, stara się poskładac do kupy to, co działo się w ostatnim czasie. Niestety, jego zdrowie psychiczne nie jest takie, jakie powinno być. Wszystko co widział, brak pożywienia i leki, które przyjmował, spowodowały, że stał się ludzką wydmuszką. Naszym zadaniem jest nie tylko utrzymać go przy życiu, ale także przy zdrowiu psychicznym. To drugie jest dużo cięższe, niż by nam się wydawało.

Większość czasu spędzimy w ciasnych pomieszczaniach i korytarzach budynku, w którym mieszkamy. Odwiedzimy inne mieszkania, będziemy zbierać potrzebne nam do przeżycia przedmioty i od czasu do czasu musimy unikać potworów, które tylko czekają na nasz błąd. W przygodzie pomoże nam latarka, która rozświetli wszystkie ciemności, a także pistolet, chociaż posiadanie go jest ogromnym luksusem. Co ciekawe, gra jest tak zaprojektowana, że możemy ją ukończyć bez oddania ani jednego strzału. Wszystko tak naprawdę zależy od naszej pomysłowości i przebiegłości. Podczas eksploracji przyjdzie nam zbierać kolejne kartki dziennika, które w pewien sposób wyjaśnią nam pewne aspekty całej historii. Niestety, scenariusz jest najsłabszą stroną tej gry. Jest on trochę przekombinowany, przeczytałem, że lynchowski, co nawet trochę pasuje do tej opowieści. Scenarzysta w pewnym momencie odleciał tak bardzo, że nie wiem co jadł, ale musiało być naprawdę mocne. Ciekawe jest to, że musimy karmić naszego bohatera i kłaść go spać. Najlepiej jeśli przygotujemy my pełnowartościowe posiłki, które zapewniają spokój ciała i ducha.  Gotowanie to nie jedyna rzecz, która jest od nas wymagana podczas całej podróży.

„Lone Survivor: The Director’s Cut” to gra trudna, trochę oldschoolowa i bardzo inna, która czerpie garściami z wielu części popkultury, a szczególnie z serii „Silent Hill”. To bardzo ciekawy tytuł, w który warto zagrać szczególnie jeśli lubicie Indory!