ON:
Dziś recenzja małej i prostej gry, która dodatkowo jest dostępna zupełnie za darmo dla każdego posiadacza komputera z systemem Windows 8 lub Windows 10. Mowa o „Jetpack Joyride”, przy którego wersji komórkowej spędziłem dziesiątki godzin. Przeważnie siedząc tam, gdzie nawet król chadza piechotą. Za produkcję odpowiada Halfbrick – ludzie, którzy zrobili „Fruit ninja”. To ekipa wsadzająca w proste gry masę grywalności.
Poznajcie Barry’ego – faceta mającego bardzo słabe wyniki sprzedażowe. Jego codzienna egzystencja – praca w corpo, doprowadza go frustracji i depresji. Pewnego dnia przechodząc obok tajnego laboratorium zauważa niesamowity odrzutowy plecak. W jego głowie rodzi się plan. Przy jego pomocy będzie pomagał innym, ratował koty z drzew, walczył z przestępczością, a kobiety będą się za nim oglądały i wzdychały drżąc na całym ciele. Barry nie zastanawia się długo. Zdzira marynarę, zapierdziela plecak i zaczyna tany.
„Jetpack Joyride” ma tak prostą rozgrywkę, że aż miło. Barry zaczyna biec przez korytarz laboratorium. Po drodze przy pomocy swojego plecaka musi pokonywać przeszkody, zbierać power-upy, a przede wszystkim przebyć jak najdłuższą drogę. Spotkanie z nadlatującymi rakietami, zaporą energetyczną, laserami doprowadza do wywrotki i ukończenia biegu. Gdy to się stanie gra podlicza statystyki i znów możemy zacząć od początku. Za każdym razem otrzymujemy do wykonania zadania, które zbierana są podczas poszczególnych biegów. Czasem trzeba zebrać 500 monet, czasem przybić piątkę pięciu naukowcom, a jeszcze innym razem przebyć wyznaczoną odległość w specjalnym pojeździe. Właśnie ta różnorodność, wewnętrzny system achievementów i odznak powoduje, że chce się grać i grać. Syndrom jeszcze jednej planszy towarzyszy nam cały czas. Dzieje się tak dlatego, że jedna rozrywka trwa kilkanaście do kilkudziesięciu sekund. Pomimo tego, że to krótko, to na ekranie dzieje się i to bardzo wiele. Kolejne zadania odblokowują nagrody, a za zebrane pieniądze możemy kupić ubranka, nowe plecaki odrzutowe, a także różnego rodzaju fanty ułatwiające rozgrywkę. Wszystko to ubrane jest w kolorową przyjazną dla oka grafikę i miłe dla ucha efekty dźwiękowe.
Jako zabijacz czasu „Jetpack Joyride” sprawdza się idealnie. Pozwala zabić dobrze się bawić nawet podczas przerwy na kawę. Dzieje się tak dlatego, że postać rusza się sama, a do obsługi potrzebujemy tylko plecaka, który aktywujemy jednym kliknięciem myszki. To wszystko za dramo. Czego chcieć więcej?
