Katherine Webb – Angielka – recenzja

Katherine Webb - Angielka recenzja

Z latem jest tak, że urlopy, czas spędzony w podróży, błogie lenistwo i cała reszta beztroski sprawia, że sięgam po książki lekkie, które się po prostu zjada. Kiedyś był to Dan Brown, ale on z tą swoją płodnością literacką, to tak sobie, więc szukam dalej. Fajnie, gdy historia wciąga. Jeszcze lepiej, gdy jest podana w prosty sposób. Fajnie też, jeśli zostanie w mojej głowie na dłużej.

Katherine Webb – Angielka – recenzja

Joan to młoda archeolog, która postanowiła rzucić wszystko i oddać się przygodzie. I tak trafia do Omanu. Egzotyczny kraj idealnie wpisał się w fascynację bohaterki krajami arabskimi, które kręciły ją od wielu lat. Jej podróż miała być bardzo typowa i prosta. Tymczasem na miejscu spotyka swoją idolkę, Maudey – pierwszą kobietę, która przemierzyła pustynię. Oczywiście, pierwsze spotkanie z Mistrzem, było do przewidzenia. Maudey z pogardą traktuje Joan, miesza ją z błotem, wyśmiewa plany. A potem coś się zmienia i zaczyna się wielka przygoda.

Książka wciąga – i to chyba jej największa zaleta. Ma fajną budowę, która pozwala nam nie tylko spoglądać na historię z dwóch punktów widzenia, ale też z dwóch okresów historii. To także takie miłe połechtanie „wewnętrznej feministki”, która podejrzewam siedzi w każdej kobiecie. Że kurczę… można dać radę, ale trzeba chcieć! A na każde prychanie „Pfff, kobieta” należy reagować z klasą i ambicją, i przeć do przodu!

Poza tym, to także ciekawa pozycja pod względem historii tamtych czasów, która łączy się z elementami socjologicznymi. Widzimy ile przeszły kobiety, by być w tym miejscu, w którym są teraz, ile jeszcze przed nimi. Możemy przyglądać się przemianie, która zaszła w dużej grupie, ale też w jednostce. I coś, co jest absolutnie fascynujące – autorka bardzo skrupulatnie, dokładnie i ciekawie opisuje arabskie regiony, które dla mnie są zupełnie nieznane.

Tak, to jest idealna książka na lato. Kiedy czujesz, że potrzebujesz przygody, ale nie zawsze masz na to czas. Kiedy dochodzisz do punktu, w którym chcesz coś zmienić, ale nie wiesz co. Kiedy codzienność stała się rutynowa i oczywista, a Tobie potrzebny jest impuls… Wtedy wjeżdża „Angielka” i podejrzewam, że wiele dziewczyn i kobiet może się mocno zainspirować przygodami Joan.

Dobre czytadło!

Tagi: Katherine Webb – Angielka – recenzja, recenzje książek, marudzenie blog, blog popkulturowy, recenzja, książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad