Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner KSIĄŻKI RECENZJA

Laura Claridge – „Tamara Łempicka”

ONA:

Była wyjątkową kobietą – uwielbiam takie życiorysy, bo są one niebywale inspirujące. Swoją „babską” naturę pokazywała już od najmłodszych lat, kiedy to intensywnie symulowała choroby, by wymuszać na najbliższych coroczne wakacje we Włoszech. Jej życie było szalenie intensywne, pełne emocji i piękna. W Polsce była zapomniana. Ale upominał się o nią świat.

Pochodziła z bogatego, wpływowego domu. Jej rodzina mogła sobie pozwolić na ekscesy, zagraniczne wakacje i szkoły. Panienka Gurwik-Górska mogła na własne oczy oglądać renesansowych mistrzów, którzy bardzo mocno odcisnęli się na jej guście malarskim. To umiłowanie do detali, te kolory, światłocienie… Florencja, Rzym, Wenecja. Szkoła w Lozannie… Oj, dobre życie miała ta pannica.

Gdy w jej życiu pojawił się prawnik – Tadeusz Łempicki, miała wrażenie, że poznała tego jedynego. Mężczyzna z dobrego domu, z korzeniami (spokrewniony był z Cyprianem Kamilem Norwidem). Para zdecydowała się na ślub i niedługo po nim przyszła na świat ich córka. Niestety, rewolucja październikowa rozdzieliła małżonków. By uratować męża, Łempicka zgodziła się spędzić noc ze szwedzkim konsulem. Po czasie para spotkała się w Kopenhadze.

Droga Łempickich powiodła wprost do Paryża, ale niestety, małżeństwo zaczęło się sypać. Powodów było wiele. Jego trauma po pobycie w więzieniu, jej „swoboda” seksualna (Łempicka była biseksualna). Zdecydowali się zakończyć małżeństwo. Ale zanim do tego doszło – Tamara musiała zacząć pracować. Zdecydowała się na malowanie w celach zarobkowych. Wszystkim wciskała, że jest samoukiem, ale w kuluarach było wiadomo, że pobierała lekcje u pewnego kubisty.

Wreszcie jej twórczość została zauważona. Pozytywny odbiór pierwszej wystawy zaczął prowadzić ją na szczyt, między najważniejszych twórców. Po drodze przyplątała się też depresja, ale i mąż numer 2 – bogaty baron, z którym przeniosła się do Beverly Hills. To właśnie w Stanach zaczęła się jej prawdziwa kariera. To tamtejszy rynek pokochał jej eksperymenty, które z czasem ukształtowały styl.

Zmarła we śnie. A jej prochy rozrzucono… nad wulkanem.

Wydawnictwo Rebis przepięknie wybiera ludzkie losy, które warto opisać. Dość konkretnej grubości biografia Łempickiej, pochłania bez reszty. Napisana jest tak, że trudno się od niej oderwać, a to chyba najważniejsza rzecz, gdy chodzi o książki o jakiś ważnych osobach. Tak właśnie jest . Laura Claridge pięknie opisała fascynujące życie malarki. Wciągająca, inspirująca, intrygująca. Zupełnie jak Łempicka.