ONA:
Frączyka kupuję z miejsca. Trafia do mnie to jego cyniczne poczucie humoru i bardzo sensowny sposób postrzegania świata. Podejrzewam, że wiele cech mamy wspólnych. I gdzieś tam, w tych naszych 30-letnich ciałach (chociaż ja do magicznej trójki z przodu mam jeszcze kilka miesięcy), ciągle drzemią pyskaci gówniarze, którzy ripostą potrafili zgasić nauczycieli tak, że oni nawet o tym nie wiedzieli.
Maciej, było tak?
Czytając Twoje słowa mam wrażenie, że grzebiesz mi w głowie. Filmowe absurdy, o których napisałeś… D’oh! A teksty, których nie powinno używać się podczas pierwszej randki? Uwielbiam Billa Cosby’ego. Nie, nie za serial. Pozamiatane.
Kiedy w księgarniach pojawiły się stosy książek typu „Zniszcz ten dziennik”, to wylewała się ze mnie kpina. Dosłownie. Jak to ma niby pomóc mojej kreatywności? Jak mam się przez to rozwinąć? Jak takie zeszmacenie książki może sprawić, że zejdą ze mnie jakieś emocje. Potem YouTube wypluł mi kilka filmików, w których mniej lub bardziej nastoletni fani „Dziennika”, robili z nim co chcieli. Jedni mniej, drudzy bardziej sensownie. Znowu kpiłam.
„Zniszcz ten dziennik” nie jest po prostu w moim targecie. Za to „Niepamiętnik”… Połączenie świetnych, ostrych tekstów, z zabawnymi ćwiczeniami – spoko. Dużo bardziej bawią mnie słowa autora, niż zszywanie kartek i dreptanie po – jakby nie patrzeć – książce. Ja, osoba, która nie otwiera na maksa książki, żeby nie załamać jej okładki, miałabym teraz ją dosłownie zorać?
Na szczęście Frączyk nie chce, bym to robiła.
Daje mi za to mnóstwo humoru, a przecież nic tak nie relaksuje po ciężkim dniu (niestety, dorosłość nadal ssie siusiaka), jak odmóżdżenie.
Macieju, mi to cudownie!
P. S. Po przeczytaniu fragmentu dedykowanego dzieciom, obawiam się, że kiedyś naprawdę jakiemuś ziemniaczkowi, a raczej jego rodzicom, wyrzucę „Przystojny to jest Jared, kurwa, Leto, a nie ten twój dziwny, pomarszczony, zagilany gnom z wielką głową”.
