ON:
Niejedna dziewczyna dała by sobie nogę w udzie upierdzielić, aby Jason Statham ją zaciągnął do łóżka. Wśród tych kobiet znaleźlibyśmy także Paulinę, która jest nim oczarowana. Gdy tylko Anglik pojawia się na ekranie, Papi zaczyna szybciej oddychać i jej oczy stają się szkliste. Dla mnie Statham to marka jaką budował przez wiele lat i jest to marka całkiem niezła.
Niestety, nawet jemu zdarzają się filmy, które są mniej niż przeciętne, wręcz słabe. Dzisiaj trafiło na produkcję z tego roku pod tytułem „Parker”. Historia zaczyna się całkiem sprawnie zaplanowanym skokiem na park rozrywki. Pięciu kumpli od mokrej roboty, w tym Parker (Statham), zgarnia okrągły milion dolarów. Podczas powrotu z akcji zaczyna się gadka na temat dzielenia łupów. Niejaki Melander postanawia, że nikt nie weźmie swojej działki, a całą kasę zainwestują w kolejny skok, który może przynieść nawet 75 milionów dolarów. Pomysł ten nie podoba się tytułowemu bohaterowi, on woli jednak swoje 200 tysi i spokojny powrót do domu. Ta decyzja powoduje, iż ląduje w przydrożnym rowie z 2 kulkami w ciele. Traf chce, że jego ciało znajduje przejeżdżające w pobliżu małżeństwo. To jednak nie jego czas i kostucha musi jeszcze poczekać. Po dojściu do siebie postanawia zemścić się na „kumplach”, którzy go wystawili. Zaczyna swoje prywatne śledztwo i stara się odszukać resztę grupy. Parker jest honorowy i całą swoją wendetę traktuje w sposób bardzo osobisty. Nie ma znaczenia kasa, tylko fakt, że został wyrolowany przez współpracowników. Trochę jak Gibson w „Payback” chce odzyskać tylko należną mu część łupu. Oczywiście w filmie musi się pojawić piękna kobieta, tutaj jest to Leslie (Jennifer Lopez). Jej czas też już chyba trochę minął i od czasu bardzo sympatycznej roli w „Pociągu z forsą”, gdzie zagrała u boku Snipesa i Harrelsona, wiele się zmieniło w jej grze aktorskiej. W tym prostym filmiku stara się być aż zanadto spektakularna i przez to jest bardzo sztuczna. W „Parkerze” gra mieszkającą ze swoją matką agentkę nieruchomości, której kariera nie jest usłana różami. Cały czas czeka na swoją wielką transakcję, a ogromny bonus sprawi, że jej życie zmieni się o 180 stopni. Ta chwila nie następuje, co za tym idzie – trzeba brać los w swoje ręce. Gdy przypadkowo Parker staje się jednym z jej klientów, dziewczyna widzi swoją szansę na wyrwanie się z własnego piekiełka.
„Parker” nie jest dziełem wybitnym, to raczej przeciętna historyjka, w której nawet brak widowiskowych walk i pościgów. To, z czego znamy Stathama, pojawia się w filmie przez kilkanaście minut. Poza tym dwie godziny zapchano dodatkowymi niepotrzebnymi wątkami i postaciami – szkoda. Jeśli chcecie obejrzeć najnowsze dzieło z panem „S”, to możecie sobie odpuścić i poczekać na trzecich „Niezniszczalnych”.
ONA:
Kto za tym, żeby filmy z boskim panem Stathamem były osobnym gatunkiem filmowym, z pogranicza chamskiej komedii i sensacji, łapka w górę! Tak, ja też tak myślę!
Takie miksy gatunkowe są moimi ulubionymi. To wszystko to, co lubię, co mi się podoba i do czego sięgam. Tym razem chodzi o dwa, jakże tożsame ze sobą elementy: zdradę i zemstę. Parker (Jason Statham) jest w gangu, który zaplanował napad perfekcyjny. Łupem naturalnie jest gruba kapucha. Niestety, nie idzie im jednak tak, jak mogliby sobie życzyć, ale koniec końców – kasa wpada w ich ręce. Szkoda tylko, że reszta członków bandy ma inne plany i biedny Parker wpada w zasadzkę założoną przez jego własnych wspólników. Szybka akcja w samochodzie i poobijany, postrzelony oraz nieprzytomny P. ląduje w przydrożnym stawku. Tam odnajduje go farmerska rodzina i po chwili widzimy go na szpitalnym łóżku. Czy rekonwalescencja będzie długa? A gdzie tam. Koleś już po chwili pędzi, by stanąć twarzą w twarz z oprawcami. Jest wkurwiony. Oczywiście typową zagrywką w tego typu kinie jest wprowadzenie kolejnego bohatera, który poniekąd pomaga głównemu. W tym przypadku będzie to Leslie (Jennifer Lopez), jeszcze apetyczna agentka nieruchomości, która z powodu felernego ex-męża wpada w mega tarapaty finansowe. Tymczasem byli koledzy Parkera szykują skok na zdecydowanie większą kasę. Jeśli chodzi o fabułę – no to mamy wszystko.
Nie będę przed nikim ukrywać, że tego typu pomysł na film był wałkowany już tak wiele razy, że nie ma szans, by zaskoczyć widza. Non stop to samo. Lepiej – w wielu z tego typu produkcjach występuje właśnie Statham. Ja go lubię bardzo, ale nie umiem pozbyć się wrażenia, że on zawsze gra tak samo. Ba, nawet ci bohaterowie są kreowani jakby od jednego szablonu. Różnią się detalami, ale to ciągle ten sam schemat. Dodatkowo odkurzenie kariery pani Lopez za pomocą takich sensacji jest pomysłem słabym, a do fabuły wprowadza zupełnie niepotrzebny i denny wątek romantyczno-wzdychający.
„Parker” to pozycja słaba i „dupy nieurywająca”. Do seansu zachęcił nas Statham i fani zarówno aktora, jak i tego gatunku nie powinni być jakoś wybitnie niezadowoleni.
Uwaga, kolejne bilety do kina czekają na Was!
Dla naszych fanów portal pozwalający zamówić jedzenie na wynos foodpanda www.foodpanda.pl przygotował niespodziankę. Wśród wszystkich, którzy skomentują dzisiejszy wpis, rozlosujemy jedno podwójne zaproszenie do kina Atlantic w Warszawie. Bilety można wykorzystać na dowolny film (nie może być to seans premierowy ani film 3D). Macie czas do juta do końca dnia. Bilety ważne są do 30 czerwca 2013.
Foodpanda – pokaże Ci oferty wielu restauracji w Twojej okolicy. Po prostu wpisz swój adres lub kliknij na swoją lokalizację na mapie i przeglądaj restauracje. Możesz też uporządkować restauracje pod względem kuchni lub przedziału cenowego. Wyszukiwarka pokaże też czy restauracja jest otwarta i do której godziny można składać zamówienie. Zamawianie jedzenia przez internet jeszcze nigdy nie było takie proste!
