Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner KSIĄŻKI RECENZJA

Rafał Kosik – “Kameleon”

kameleon_recenzja_marudzenie_head

ON:

„Kameleon” Rafała Kosika jest pierwszą książką autora, która otrzymała Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. Fandom docenił wysiłki pisarza, ale też bardzo krytycznie wypowiedział się o tej książce. Wiadomo, że ocen jest tyle, co dup. Każdy ma własną. Ja sam jestem chwilę po lekturze i bardzo ciężko ocenić mi jednoznacznie ten tytuł. Z jednej strony podobał mi się pomysł i próba jego rozwinięcia, a z drugiej denerwował chaotyczny czasami styl.


kameleon_recenzja_marudzenie400 lat temu na planecie Ruthar Larcke zaginęła ekspedycja naukowców, którzy mieli sprawdzić, czy nadaje się ona do terraformacji. Nasza ciekawość nie mogła pozostać bez odpowiedzi, co stało się z członkami tamtej wyprawy. Wysłano więc kolejną ekipę, która na pokładzie USS Ronald Reagan zbliża się właśnie do orbity. Problem jest taki, że na powierzchni pojawiła się cywilizacja – cywilizacja bardzo podobna do naszej tyle, że wyewoluowała ona w niesamowicie szybkim tępie. Podejrzewa się, że to potomkowie poprzedniej ekspedycji, ale jakim cudem pojawiło się ich tak wielu i jak to się stało, że przechodzą kolejne fazy ewolucji?

Tymczasem na planecie poznajemy młodego Noana, który trafia w sam środek wydarzeń, mających zmienić historię jego oraz wielu innych istot. On oraz jego brat kradną sobie większą część czasu autora. W pewnym momencie mamy do czynienia nie z twardym SF, a raczej z powieścią z pogranicza steampunku i książkę przygodowo-awanturniczą. Więcej tutaj wojny, zdrad, sojuszy i opowieści o rozwoju cywilizacji, niż wydarzeń z pokładu USS Ronald Reagan. Oczywiście, w pewnym momencie dowiemy się, jaki jest związek pomiędzy nacją na dole, a ludźmi na górze, ale nim do tego dojdzie musimy przekopać się przez wiele postaci, które nie zawsze winny się w książce pojawić. Trochę ich wszystkich za wiele, bowiem nie ma czasu na ich lepsze poznanie, a rozpoczęte lub liźnięte wątki pozostają bez zakończenia. Jest jednak wisienka na torcie. To epilog, który naprawdę jest świetny, trzyma w napięciu i potrafi sprawić, że ciarki przejdą nam po plecach. Tylko, czy to wystarczająco wiele?

„Kameleon” ma ponad 500 stron. Mniej więcej 2/3 książki czytało mi się bardzo dobrze, do 1/3 zakradł się chaos i znużenie. Mogło byś świetnie, a wyszło trochę gorzej. Nie oznacza to, że to zła książka. Warto po nią sięgnąć, bowiem ma momenty, które warte są uwagi. Jak czytaliście „Mars” to „Kameleon” też powinniście przeczytać. Teraz zabieram się za „Verticala”.

Rafał Kosik – “Kameleon” recenzja