Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner GRY RECENZJA

Firewatch (PS4)

firewatch-marudzenie 2

ON:

Główny bohater „Firewatch” zwie się Henry. To dojrzały mężczyzna, mający na swoim karku dużo zmartwień i problemów. Borykając się z nimi, z codziennością, z decyzjami, które nie są łatwe, postanawia zaszyć się w górzystym i gęsto zalesionym terenie stanu Wyoming. Dołącza więc do leśnej straży, grupy osób, które siedzą w wysokich budkach pośrodku niczego i obserwują co dzieje się dookoła. Jego głównym zadaniem jest pilnowanie, aby las i zwierzęta nie poszły z dymem. Ogień bowiem jest ich największym wrogiem.

Praca, którą wybrał, jest idealna, ponieważ umożliwia mu odizolować się od ludzi i zająć się pisaniem oraz innymi rzeczami, które pozwolą mu na jakiś czas zapomnieć i zresetować swoją głowę. Jego strażnica to niewielki „domek” na szczycie wieży. Tu znajduje się jego łóżko, mała kuchnia, biurko oraz narzędzia i sprzęt potrzebny mu do pracy. Dodatkowym wyposażeniem jest radio i to ono odgrywa kluczową rolę w całej opowieści. To dzięki przenośnej „krótkofalówce” Henry będzie praktycznie w ciągłym kontakcie z niejaką Delilah, która stacjonuje w jednej z pobliskich wież i jest jednocześnie jego przełożoną.

firewatch-screen-05-ps4-eu-15june15

Dlaczego mówię, że te rozmowy są bardzo ważne? Bowiem w „Firewatch” robimy tak na prawdę dwie rzeczy. Zwiedzamy okoliczny las i góry oraz nawiązujemy relację ze wspomnianą kobietą. Zależnie od naszych wyborów nawiążemy bliższe lub dalsze relacje z naszą koleżanką z pracy. Ja podczas swojej podróży opowiedziałem jej o tym, co było powodem ucieczki w leśne ostępy, dlaczego moje życie wygląda teraz tak, a nie inaczej oraz wiele innych ciekawostek. W zamian Delilah opowiedziała mi o sobie, o tym jak spędza czas i jak „ucieka” od swoich problemów. Wszystko to dzieje się podczas naszych patroli, zwiedzania lasu. Już pierwsze dni pokazują, że to wcale nie jest łatwa praca, a na dodatek coś dziwnego dzieje się w okolicy. Jednakże dziwne rzeczy dopiero przed nami i chociaż gra nie straszy w sposób znany z horrorów, to kilka razy przez plecy przeszły mi ciarki.

Pojawia się tutaj bowiem główny wątek, który do samego końca zostawia nam odrobinę miejsca na własne domysły. Poza nim pojawiają się pewne okruszki, z których można poukładać inne historie, w pewien sposób uzupełniające opowieść. Przejście gry dwa lub nawet trzy razy pozwala na wyłapanie nowych tropów i wysnucie wielu teorii.

firewatch-3

Zwiedzanie okolicy jest bardzo przyjemne i chociaż mapa nie jest bardzo duża, ani też nie jest niesamowicie zróżnicowana, to daje nam niesamowitą frajdę podczas pierwszego jej odkrywania. Wszytko dlatego, że przyjdzie nam wędrować przez las i góry w różnych porach dnia i nocy. Czasem będziemy musieli posłużyć się mapą, a czasem skorzystać z dodatkowych narzędzi. Ponieważ gra nie jest długa, jej przejście zajmuje około 5 godzin, to wszystkie elementy wydają się być odpowiedniej długości.

W „Firewatch” nie znajdziecie wybuchów, niesamowitej akcji, wyścigów i niewiadomo jeszcze czego. To gra opierająca się na podziwianiu pięknych widoków i storytellingu, który wciąga jak cholera od pierwszych słów, które nasz bohater wypowie do Delilah. Jeśli lubicie tego typu produkcje, to spokojnie możecie zwiedzać Wyoming