Split – recenzja

Split recenzja

Baaaardzo długo broniłam twórczość M. Night Shyamalana. Za długo. Koleś mnie wiele razy rozczarował.

I wtem pojawiają się głosy: „Hej! Shyamalan nakręcił dobry shit!”

Hem, hem, hem…

Split – recenzja

Obejrzałam ten film już jakiś czas temu, ale zapomniałam o recenzji. A to naprawdę dobry shit, więc – 3… 2… 1… NADRABIAMY!

Trzy typowe, amerykańskie nastolatki, zostają uprowadzone przez tajemniczego mężczyznę. Koleś z jakiegoś „dziwnego” powodu je więzi i przy okazji odkrywa przed nimi, że cierpi na… zaburzenia osobowości. W jednym kolesiu czai się kobieta, mężczyzna, dziecko i nie tylko oni. Dziewczyny są w ciężkim szoku, ale łapią wreszcie, że nie każda osobowość głównego bohatera, chce im zrobić krzywdę. Teraz tylko losowanie: na jaką wypadnie dzisiejszego dnia.

Oczywiście, nasz bohater jest pod stałą opieką specjalistki. Jej z kolei się wydaje, że problemy pacjenta są ujarzmione.

I teraz tak: film jest świetny! Shyamalan uwielbia bawić się wszelkimi formami traumy. Większość jego dzieł to właśnie obraz „traumy” w różnego rodzaju sytuacjach i cholera… dobry w tym jest! Pod warunkiem, oczywiście, że nie wymyśla sobie, że są rośliny, które chcą nas pozabijać.

„Wizyta” była całkiem spoko, chociaż dla mnie chyba nadal największym sztosem spod skrzydeł tego pana, jest „Szósty zmysł”. Do teraz. „Split” wymiótł wszystko. Jak Dawid Podsiadło podczas roastu Wojewódzkiego.

Tu jest wszystko. Jest pojeb. Jest tajemnica. Jest klaustrofobiczny strach. Jest twist, trzymanie w napięciu i finał, który smakuje wybornie. Król suspensu, pan Hitchcock, wziąłby Shyamalana w objęcia, utulił i powiedział „Synu!”

Poza fabułą, wszystkie plusy zgarnia James McAvoy, który mocno przesadził, wchodząc w poszczególne kreacje, ale tak to właśnie miało być. Pasuje do tej roli cholernie dobrze, jest wiarygodny, dziki i dziwny. Reszta aktorów nie istnieje, McAvoy kradnie ten film.

Chociaż tu i tak najważniejszy jest finał. Oglądasz sobie „Split”, film zbliża się ku końcowi. Myślisz sobie: „Ok, oceniam na 7/10”, a potem przychodzą ostatnie sceny i zdrapujesz mózg ze ścian. Tak było.

Tagi: Split – recenzja, recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, film
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad