ON:
Są takie gry, które od samego początku wciągają i pomimo tego, że nie jesteśmy targetem, to pozwalają na naprawdę świetną zabawę. To co, że poświęciłem naście godzin na bieganie papierowym ludzikiem w grze, która ma PEGI 7. Najważniejsze jest to, że znów poczułem się jak dzieciak i bawiłem się, a właściwie bawię nadal, jakbym miał kilka lat. Dlaczego mówię, że bawię się nadal? Bo jeszcze muszę znaleźć resztę ukrytych prezentów i zanieść Panią Suseł do domku, co wcale nie jest takie proste.
„Tearaway Unfolded” na PS4 urzekła mnie swoją oryginalnością, która tak naprawdę zaczerpnęła bardzo wiele ze swej poprzedniczki wydanej na Vitę. Szkoda, że gra na małą przenośną konsolę nie została przyjęta tak, jak powinna, szkoda, że trafiła do grona tytułów bardzo niedocenionych. Całe szczęcie nie porzucono marki i tak powstała gra, która jest ni to remake’m, ni portem, a może czymś jeszcze innym.
Po raz kolejny przyjdzie nam kierować sympatycznym kurierem lub kurierką, którzy mają ważne zadanie: dostarczyć wiadomość do wszechmocnej istoty, czyli gracza. Aby to zrobić, musi ona przebyć długą drogę, która usiana jest niebezpieczeństwami i przygodami. Wszystko w papierowym otoczeniu. Dokładnie, cała gra stworzona jest z papieru: papierowy kurier, wiewiórki, bobry, ptaki i zamieszkujący papierową krainę inne stworzenia. Papier pozwala na całą masę modyfikacji i interakcji. Im dalej posuniemy się w historii, tym otrzymamy coraz to nowsze umiejętności. Możemy skakać, latać papierowym samolocikiem, rzucać przedmiotami, wrzucać stworzenia do naszego pada, kierować wiatrem, tworzyć elementy otoczenia itd. Obłędna ilość możliwości pozwala nam naprawdę dobrze się bawić. Pojawia się tutaj kilka elementów logicznych, które wymagają od nas odrobiny pomyślenia. Nie są to jednak jakieś wymagające zagadki, w końcu to gra 7+. Podczas naszej podróży będziemy robić zdjęcia – mamy do dyspozycji ogromną masę filtrów, a także oświetlać sobie drogę latarką, tzn, światłem naszego pada. Pad także posłuży jako tablet do wycinania elementów do ozdabiania napotkanych zwierzaków, a także rzeczy związanych z samą fabułą. Co tu dużo pisać, jest po prostu co robić.
„Tearaway Unfolded” wciągnęło i nie chce puścić. Paulina śmieje się, że mógłbym zabrać się za dorosłe gry. Właściwie mógłbym, ale czasem po prostu trzeba sobie pobiegać po papierowym świecie i poszukać czerwonych prezentów. Szczególnie, że ta gra jest warta dużo więcej niż chce za nią Sony.
