Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner GRY RECENZJA

The Bunker – recenzja

the bunker recenzja

„The Bunker” to kolejna gra, która gry nie przypomina. Kilka kliknięć, kilka ruchów kursorem, kilka QTE. Niby to tylko tyle, ale też aż tyle. Dlaczego? Z tego powodu, że tytuł ten przypomina stare, klasyczne interaktywne filmy. To coś w stylu „Phantasmagorii”, która wiele lat temu straszyła przed snem. Od tego czasu wiele się zmieniło, ale interaktywne historie nie muszą zmuszać nas do ciągłego kierowania naszą postacią. W „The Bunker” ograniczono to do minimum, a sam tytuł zaskakuje przemyślaną opowieścią i niesamowitą grą aktorską, w której prym wiedzie Adam Brown. The Bunker – recenzja

John to mający ponad 30 lat mężczyzna. Jedyne życie, jakie zna, to to z podziemnego bunkra. Tu, wraz mamą i grupą innych ocalałych, spędzał kolejne dni. Pewna dnia coś jednak poszło nie tak. Co dokładnie – nie wiadomo. W jego wizjach i wspomnieniach pojawia się jakiś zamaskowany mężczyzna z toporem. Przez wiele kolejnych zim jedynymi ocalałymi duszami są tylko on i jego rodzicielka. Po śmierci matki John zostaje sam. Wyuczona, wypracowana przez lata rutyna sprawia, że codzienność jest bardziej znośna. Każdego ranka trzeba sprawdzić zapasy, poziom radioaktywności, nadać sygnał radiowy. Sprawdzenie każdego z elementów bazy daje poczucie bezpieczeństwa. Niestety, pewnego dnia okazuje się, że filtry powietrza trafił szlag. John musi opuścić bezpieczne piętro i udać się w inne części bunkra, aby naprawić usterkę. Jego podróż przeplatana jest retrospekcjami, kolejnymi obrazami, które przybliżają nam wydarzenia, jakie miały miejsce wiele lat temu. Nasza misja na niższe piętra nie idzie jednak tak, jak przewidywaliśmy. Nieszczęśliwy zbieg wypadków powoduje, że musimy podejmować kolejne, coraz bardziej drastyczne decyzje. Wszystko po to, aby przetrwać.

the-bunker-recenzja

Klimat, jaki osiągnięto w tej opowieści, jest gęsty i bardzo ciężki. Adam Brown, znany z „Hobbita”, świetnie zagrał swoją postać. Przerażony niewiadomą mężczyzna, który ma czasami mentalność kilkunastoletniego chłopca, został oddany przez niego w sposób idealny. I chociaż w historii tej nie ma potworów, to czasem, podczas przemierzania pustych ciemnych korytarzy, mamy wrażenie, że coś wyskoczy z cienia i wykończy naszego bohatera. Napięcie buduje także ścieżka dźwiękowa oraz świetna praca kamery. Złożenie poszczególnych scen jest naprawdę wyjątkowe. Niejeden film ma gorsze kadry, poważnie.

Jeśli ktoś lubi takie mroczne opowieści, to powinien zagrać w „The Bunker”, szczególnie, że gra jest teraz na wyprzedaży i można kupić ją trochę taniej. Warto.

The Bunker – recenzja