The Crown - recenzja

Nie jestem serialowa. Nie mam na to czasu, na ogół nie potrafię się wkręcić i seriale mnie po prostu nudzą. Ale od czasu do czasu pojawia się perełka, od której nie umiem i nie chcę się oderwać. Takim serialem okazał się „The Crown”. The Crown – recenzja

Uwielbiam historię, uwielbiam monarchię, i co prawda Elżbieta II nie jest moją ulubioną Elżbietą, to jednak wkręciłam się i zjadłam go na dwa posiedzenia. Ucierpiał na tym mój starannie pielęgnowany rytm dobowy, a dokładnie mówiąc – czas na sen. Ale co tam, warto było! Czekam na sezon drugi.

Netflix wyłożył sporo kapuchy. Rozpruł kapsę z monetami i stworzył serial historyczny, biograficzny, losami, które nadal się toczą, z bohaterami, którzy nadal żyją.

Moim zdaniem nie ma wad. Claire Foy brawurowo wcieliła się w rolę młodej Elżbiety, która poza rządzeniem krajem ma na głowie problemy małżeńskie, rodzinne, państwowe i cholera wie co jeszcze. Matt Smith zagrał przystojnego księcia Filipa, a Vanessa Kirby charakterną królewską siostrę – Małgorzatę. Mamy tu także postać Churchilla, Królową Matkę i wiele innych postaci, które znamy z historii.

Cała opowieść zaczyna się jeszcze za życia poprzedniego króla, znanego z „Jak zostać królem” – Jerzego VI. Kiedy już pokonał swoje jąkanie, jego przemówienia do narodu w trakcie wojny zagrzewały wszystkich do walki. Elżbieta miała pierońsko wysoko postawioną poprzeczkę i chociaż pochodziła z królewskiego rodu – nadal była tylko kobietą. Słabo wykształcona. Z nieco za bardzo ambitnym mężem (a raczej jego wujem). Z krajem, który wcale nie był… rajem. Z siostrą i jej niepohamowanym apetytem na „życie”, a przecież księżniczce nie wypada… Do tego mamy jeszcze ex-króla, Edwarda…

Historia, pokazana w „The Crown” jest nieco fabularyzowana, ale dość mocno trzyma się faktów. Twórcy scenariusza mieli łatwe zadanie – to losy sprzed 50-60 lat, więc archiwa są w miarę dobre. Na szczęście pokazali dzieje Elżbiety II w bardzo ciekawy i interesujący sposób, a my możemy podglądać królową od strony komnat.

Serial jest świetny. Widać w nim kasę, zaangażowanie i wiedzę scenarzystów. Wciąga i nie mogę doczekać się kolejnych części.

The Crown – recenzja