ONA:

Czego pragną kobiety? A myślicie, że my same wiemy, co chcemy? Facet, który kiedyś ogarnie, zdobędzie światową sławę, szacunek, poklask i bogactwo. Podobnie jak osoba, która zaprojektuje torebkę, która nie będzie Narnią.

Więc jak to z nami jest? Pragniemy mieć facetów, których będą uwielbiać nasi rodzice, dziadkowie, przyjaciele, który będzie chodzącym ideałem, skupiającym w sobie wiecznego chłopca, ostrego i sexownego rockersa, z zachrypłym głosem i tym czymś w oczach. I jakby jeszcze grał na gitarze… Poza tym, marzymy o wielkich szafach, wypełnionych po brzegi ciuchami i dodatkami od najlepszych projektantów. Jeszcze w ogóle rewelacyjnie by było, jakby żadne buty nas nie obcierały, żeby nic się nie odciskało, wpijało i bolało. Chcemy mieć też piękne domy, które jak za dotknięciem magicznej różdżki same by się remontowały, zgodnie z naszymi wskazaniami. Do tego szybki i ładny samochód, pasujący kolorystycznie do naszych ubrań. Przydałyby się jeszcze włosy, jak u księżniczek z Disneya, mocne paznokcie, umalowane lakierem, który szybko schnie i nie odpryskuje po dniu. I żeby makijaż sam się nakładał i zmywał przed pójściem spać, szczególnie po baletach. No i najważniejsze – jeść i nie tyć.

W filmie Nancy Mayers na pytanie „Czego pragną kobiety?” próbuje nieudolnie odpowiedzieć Mel Gibson. Idzie mu średnio. Jego bohater, Nick Marshal, to babiarz jak cholera. Kobiety jedzą mu z ręki. Ale ma z nimi mnóstwo problemów. Żona mu właśnie ponownie wyszła za mąż, a córka coś za szybko dojrzewa. Do tego jego wymarzone stanowisko w pracy zdobywa Darcy, obrotna specjalistka od reklamy. I podczas pierwszego spotkania ze swoimi nowymi kolegami z pracy, nowa pani dyrektor przedstawia strategię działania – na rynku jest ogromna ilość firm, z produktami dla kobiet, które szukają agencji reklamowych, czas je zdobyć. I w ramach inspiracji, każda osoba dostała małe, różowe pudełko, wypełnione różnymi gadżetami. Szminka, tusz do rzęs, wosk do domowej depilacji, plastry do czyszczenia skóry, kuleczki do kąpieli, rajstopy, lakier do paznokci i wonder bra. Nick chce dać popalić Darcy, więc szuka na siłę inspiracji. Maluje się, depiluje, oczyszcza, ba – wkłada nawet wyszczuplające rajty i stanik, który czyni cuda. Wciera piankę we włosy, podlewa się winem i wpada do wanny, a zaraz za nim podłączona do prądu suszarka. O dziwo przeżywa. Ale to jeszcze nic! Od tego wypadku słyszy myśli kobiet, dziewczyn, nawet pudelków. Taka zdolność w „rękach” faceta to dar boży! Umiejętnie wykorzystywany pozwoli dotrzeć na sam szczyt (i tak, mam również na myśli szeroko pojęte szczytowanie). Nick początkowo był bardzo zaskoczony, ale niedługo zauważył, że dzięki tej umiejętności poderwie świetne laski, pozna opinię innych o sobie, no i zdobędzie swój dyrektorski fotel, miażdżąc Darcy. Ale wiadomo – w takich filmach musi pojawić się komplikujący wszystko wątek miłosny.

Film jest świetny. To komedia z fajnym poczuciem humoru, oczywiście spaprana zakończeniem, ale wiadomo. „Wymóg”. Czoło Helen Hunt już wtedy było wysokie, Mel Gibson jeszcze był normalny. Ogromny plus za klimatyczną muzykę. I za przerysowanie ról – tu ten zabieg sprawdził się wybitnie dobrze.

ON:

Jeśli przez jeden dzień mógłbym być kobietą, to pewnie non stop bawiłbym się swoim biustem i próbował różnych gadżetów dostępnych w sex shopach, aby sprawdzić co można z nimi robić. Kobiece ciało jest piękne, to dzieło sztuki, które każdy mężczyzna, a czasem i kobieta musi odpowiednio czcić. Płeć piękna posiada jeszcze swój specyficzny tok rozumowania, ta część ich umysłu, osobowości to teren niezbadany i nieprzenikniony. W dobie kosmicznych odkryć, lądowania na Marsie, zderzania cząsteczek pod Genewą, przeszczepiania serc, ta część w ich głowach pozostaje niezrozumiana. Myślą tak, a mówią nie. Zawsze znajdzie się powód na strzelenie focha, nawet jeśli nie ma powodu i nigdy nie mają się w co ubrać mimo, że mają pełne szafy. To tylko drobiazgi, ale każdy mężczyzna wie, że jest ich więcej. Wielokrotnie chcielibyśmy siedzieć w głowach naszych partnerek, to uratowało by wiele związków, a świat byłby dużo prostszy. Ktoś kiedyś powiedział, „że jeśli światem rządziłyby kobiety, to nie byłoby wojen, jedynie wszystkie kraje byłyby na siebie śmiertelnie poobrażane”.

Nick Marshall to typowy mężczyzna sukcesu, doszedł na sam szczyt kariery, jest specjalistą od reklamy w dużej firmie. Mimo, że jego życie wydaje się idealne, to takie nie jest. Jego małżeństwo się rozpadło, nastoletnia córka ma go daleko, kobiety, z którymi się spotyka, są szybkie, a on się nie angażuje w żadne związki. Do szczęścia brakuje mu tylko awansu, o który starał się od dłuższego czasu. Wtedy wejdzie już na sam szczyt. Wtedy będzie miał wszystko. No niestety, w firmie pojawia się Darcy Maguire, obejmuje ona posadę, na którą ostrzył sobie pazurki Marshall, przez co staje się jego bezpośrednim przełożonym. Nowa szefowa działu marketingu rozpoczyna kobiecą reklamową krucjatę. Wiadomo, kobiety to ogromny rynek konsumencki, o który trzeba walczyć. Na dzień dobry wszyscy dostali zadanie – wymyślić kampanie reklamowe dla kilku kobiecych produktów. Między innymi: pomadki, rajstop, plastra na syfy i stanika. Nasz spec od marketingu wziął sobie bardzo do serca swoje zadanie. Butelka wina plus Meredith Brooks w głośnikach spowodowały, że facet się bardzo rozluźnił. Założył rajstopki, staniczek, pomalował słodko usteczka. Wino spowodowało, że nasz bohater miał dość nieszczęśliwy wypadek. W prawdziwym świecie z Nicka zostałaby śliczna skwarka, ale tutaj nasz pan stał się posiadaczem najwspanialszego daru, jaki może posiadać facet. Słyszy wszystkie myśli kobiet. Na początku wydawało mu się, że wariuje, ale później zaczyna doceniać to, co otrzymał od losu. Po pierwsze – zaczyna wyprzedać w pomysłach swoją przełożoną, aby wygryźć ją ze stołka, który mu się należy. Po drugie – stara się nawiązać lepsze stosunki ze swoją nastoletnią córką, która jest w tym „najgorszym wieku”. Po trzecie – dzięki poznanym „tajemnicom” stał się innym, nowym facetem, którego uwielbiają kobiety. Okazuje się także, że pierwsza niechęć między przełożoną i jej podwładnym zaczyna się przeradzać w inne uczucie.

„Czego pragną kobiety?” jest lekką komedią obyczajową, z takim niewielkim ziarnkiem romantycznej historii. Mel Gibson oraz Helen Hunt fantastycznie wcieli się w swoje role, dzięki czemu ten film jest bardzo zjadliwy. Mogę założyć się, że gdyby kogoś innego obsadzono na ich miejscach, nie byłoby takiego efektu jaki otrzymaliśmy. Jest łatwo, lekko i przyjemnie. Warto przecież wiedzieć „czego pragną kobiety.”