Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego – recenzja

Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego - recenzja1

Niepozorna, czarna książeczka, mająca niewiele ponad 100 stron. Tak prezentuje się opowieść Samira. A kim jest Samir? To jej autor, a raczej pseudonim, pod którym zmuszony jest ukrywać swoją tożsamość. Dlaczego tak jest? Z tego powodu, że w prostych, dobitnych słowach pokazuje, co robi Daisz i jak bardzo islamski fundamentalizm zniszczył życie Syryjczyków.

Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego – recenzja

Samir to członek wolnościowej organizacji Asz-Szarkijja 24. Nie jest on jednak bohaterem, który dzielnie walczy z reżimem. Nie rzuca w żołnierzy kamieniami, nie zabija innych osób, nie nosi karabinu. Nie można jednak odmówić mu ogromnej odwagi. Jego „wojna” ma inny wymiar, inny charakter. Wewnętrzny bunt, zrodzony z bezsilności, przeradza się w siłę, która pozwala mu na tworzenie zapisków z wydarzeń otaczających jego i jego bliskich. Wszystko oczywiście za plecami bojowników, fanatyków, którzy bezgranicznie wierzą w to, czym jest ISIS.

Dziennik Samira przesyłany był za pomocą szyfrowanych SMS-ów przez Turcję do dziennikarzy BBC. Każda taka wiadomość to kolejny wyrok śmierci na autora. Członkowie Państwa Islamskiego w imię religii i wartości, które często są spaczone i przeinaczone, dyktują innym, jak mają żyć. Każde przewinienie jest karane w sposób okrutny i bezwzględny. W najlepszym przypadku czeka nas biczowanie, w najgorszym – śmierć. Ludzie wyzbyli się powszechnie uważanych za normalne nawyków, codziennością stało się donoszenie na bliskich, zastraszanie, a nawet czerpanie z takich czynów korzyści. Samir opisuje, jak traci miłość swojego życia, jego dziewczyna zostaje bowiem zmuszona do małżeństwa z jednym z bojowników PI.

To, co dzieje się za kurtyną strachu, wydaje się nam nierzeczywiste. Jak ludzie mogli doprowadzi do takiej sytuacji? Jak to się stało, że wojska Państwa Islamskiego niszczą życie innych osób? Gdzie są przywódcy pozostałych krajów, gdzie pomoc z zewnątrz? Okazuje się, że tak naprawdę nikt nie może poradzić sobie z tym, co się dzieje. Granice są zamknięte dla korespondentów, za rozmowę z cudzoziemcami grozi śmierć. To chyba najbardziej odizolowane państwo na świecie. Lista zakazanych rzeczy rośnie każdego dnia. Telewizja, papierosy, przeklinanie, wyrażanie swoich emocji, nieodpowiednie ubranie – to tylko kilka z nich.

„Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego” to krzyk rozpaczy, wołanie o pomoc. Ci, którym udało się uciec, starają się zapomnieć lub odciąć od tego, co było. Samir pisze: „Została nam tylko nadzieja. Nadzieja, że nasz kraj się odbuduje. Nadzieja, że ofiary, które ponosi nasz naród, sprawią, że wreszcie całe to okrucieństwo i zło zniknie z naszej ziemi, którą tak długo prześladują”. Nadzieja umiera ostatnia, tylko czy będzie żyła, gdy Państwo Islamskie wyrżnie co do nogi każdego sprzeciwiającego się mu Syryjczyka?

Całość dramatycznego obrazu dopełniają ilustracje Scotta Coello, który na swój, bardzo komiksowy sposób, zobrazował wydarzenia z Rakki.

Niepozorna, czarna książeczka, mająca niewiele ponad 100 stron. Tak mało słów, a tak wiele w nich smutku, rozpaczy, przemocy i coraz mniej nadziei na lepsze jutro.

Tagi: Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego – recenzja, książki recenzja, recenzje książek, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie, blog recenzencki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Dawid

Podziel się postem
468 ad