ONA:

Chiwetel Ejiofor, Nicole Kidman i Julia Roberts… Możecie się zastanawiać w czym ta trójka mogłaby zagrać. Wyprasowana Kidman nie próbuje już nawet silić się na jakąkolwiek mimikę, Roberts jako zorana życiem kobieta zagrała w miarę przekonująco, a Ejiofor… Cóż, jest teraz na fali, więc z nieco rozważniej powinien dobierać sobie role. „Sekret w ich oczach” to film niestety marny.

Założenie było świetne, tylko wykonanie i niestety – chaos, zrobiły swoje. Wszyscy tu grali na pół gwizdka, przez co z przejmujących kreacji dostaliśmy nudne, sztampowe, smętne postaci. I do tego scenariusz, który momentami tak cholernie nie trzymał się kupy, że można było pogubić się w sensie, nie wspominając już, że w wielu wypadkach jego po prostu nie było. Niepotrzebna plątanina, utkana z mizernych intryg, tajemnic i powiązań. Za dużo, za bardzo przesadzone. Plus sama historia była wałkowana już na tyle sposobów, że lekkie pokolorowanie treści nie robi żadnej różnicy. Zero zwrotów akcji, bo przecież w tym filmie nie ma jej prawie zupełnie. Nuda. Nuda, która wylewa się z większości ujęć, scen i kadrów. Znudzeni aktorzy, smętna historia. Marzyłam o napisach końcowych, bo zamotanie relacji i losów było już tak ogromne, że szukanie sensu w „Modzie na sukces” byłoby prostsze.

Ok, przesadzam.

Po prostu kurewsko mnie ten film zawiódł i czuję okrutną stratę czasu.

ON:

„Sekret w ich oczach” jest filmem, który pokazuje jak nie robić thrillerów. Zapowiadające się dobrze kino zostało zniszczone chaotyczną narracją, średnią grą aktorską i na siłę skomplikowaną intrygą. Zamiast czerpać przyjemność z seansu zastanawiamy się nad tym, kiedy ta udręka dobiegnie końca. Trochę jestem zaskoczony, ponieważ w filmie grają naprawdę nieźli aktorzy. Okazuje się jednak, że zarówno Nicole Kidman, jak i Julia Robert potrafią zagrać tak słabo. Naprawdę brak tutaj jakichkolwiek większych emocji.

Dramatyzm jednej osoby zabijany jest przez dramatyzm całego społeczeństwa po wydarzeniach z 11 września. Tyle że jednostka jest tutaj mało przekonująca, a stojąca po stronie obywatela policja staje się bezradna w obliczu służb specjalnych, tuszujących wiele zbrodni w imię wyższych celów. I brniemy tak wraz z głównym bohaterem w ten absurd nijakości, Chiwetel Ejiofor dwoi się i troi, aby wszystko wyszło jakoś naturalnie. A dupa – nie będę owijał w bawełnę. On także ma wszystko w czterech literach. Nie ma tutaj nikogo, kto by ten obraz uratował. Niby w pewnym momencie pojawia się mały powiew świeżości, ale zdajemy sobie z tego, że on także jest nijaki. Szkoda.

Reasumując: „Sekret w ich oczach” to obraz, który śmiało można sobie odpuścić. Wielbiciele dobrych thrillerów nie maja tutaj czego szukać, to po prostu przereklamowana szmira, która sili się na „wielką” hollywoodzką produkcję.