Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

Baner KSIĄŻKI RECENZJA

Adam J. Kurtz – “Strona po stronie” – recenzja

Adam J. Kurtz - "Strona po stronie" - recenzja

ON:

Często mam problem ze skupieniem uwagi na swojej pracy. Odrywam się, aby przeglądnąć „fejsa”, czasem po prostu muszę wyczyścić głowę, bo gdy jest zapchana zbyt dużą ilością informacji – nie pracuje tak, jak powinna. Dlaczego przeglądam Facebooka? Ponieważ wyświetla mi on zdjęcia i wydarzenia sprzed kilku miesięcy, czy nawet lat. Czasem jest to bardzo miłe, ale czasem gdy mi zależy na odnalezieniu jakiegoś zdjęcia lub wpisu zaczyna się poważny problem. Nadal uważam, że wspomnienia najlepiej trzymać w wersji papierowej. Zdjęcia wydrukować, pamiątki trzymać na półkach, a myśli chować w dziennikach, książkach lub pamiętnikach. Jeśli myślicie podobnie, to książka/dziennik „Strona po stronie” będzie czymś w sam raz dla Was. Dlaczego? Adam J. Kurtz – “Strona po stronie” – recenzja

strona-po-stronie-recenzjaNiejaki Adam J. Kurtz poszedł za ciosem i bazując na popularności wszystkich książkopodobnych tworów – przygotował swój własny. Był to strzał w dychę. W tej chwili jego żółta, mająca 365 stron książeczka, została przetłumaczona na kilkanaście języków. W czym tkwi jej fenomen? W prostocie i schemacie, który wymaga od Ciebie odłożenia telefonu i zabrania do ręki ołówka, mazaka lub długopisu.

Sam „Stronę po stronie” traktuję jako zbiór luźnych zapisków z różnych dni mojego codziennego życia. Otwieram go na dowolnej stronie, wykonuje zapisane na niej zadanie lub wyzwanie, a przy okazji dodaję coś od siebie. Czasem jest to krótki wpis, przemyślenie, rysunek, a czasem przyklejam w środku papierek z pysznego cukierka. Przy każdej stronie zapisuję datę, w ten sposób tworzę własną kapsułę czasu, którą mogę otworzyć każdego dnia, do której mogę wrócić zawsze.

Zadania przygotowane przez autora mają na celu skupienie naszej uwagi na czymś innymi, niż tylko komputer, Facebook, Twitter. Każde jest inne i trzeba przyznać lekko żartobliwe. Często parodiują one portale społecznościowe. Pokazują, że nie to jest najważniejsze, co dzieje się w świecie wirtualnym, ale to, co mamy blisko siebie, w świecie rzeczywistym. „Strona po stronie” jest pewną alternatywą dla „Zniszcz ten dziennik” i wydaje mi się, że dość dobrą i bardziej konkretną. Koszt tej książeczki nie jest duży, a na pewno pozwali wam ona zachować w pamięci dużo chwil, które czasem umykają. Wypełnijcie swoje strony i wróćcie do nich za rok.

Adam J. Kurtz – “Strona po stronie”- recenzja